Etykiety

Ciuszki dla dzieciaków (131) książki (59) dla niemowlaczka (56) Małe szyjątka (55) czapki (47) Inne (46) Szyjątka dla dzieciaczków (42) Zabawy (39) Na drutach (34) Kulinarne (29) sukienka (23) Candy (21) wyzwanie (21) spodnie (20) Boże Narodzenie (19) Wielkanoc (19) fotografie (19) przebrania (19) wyzwania czytelnicze 2015 (18) dla przedszkolaka (17) metkowiec (17) torby/torebki (17) wyzwanie czytelnicze 2016 (17) Moje przemyślonka (15) Tutki (15) etui (15) poduszki (14) spódnica (14) wyzwanie czyt.2017 (14) 12 czapek w jeden rok (12) Na szydełku (11) prezenty (11) zakupy (11) BuJo (10) haft (10) kominy (10) DIY (9) Kiermasz (9) bullet journal (9) okładki (9) dla lalki (8) do domu (8) domowe sposoby (8) fotografia (8) opaski (8) przepisy (8) torty (8) Twory- Stwory z papieru (7) bajkowe postaci (7) ciasta (7) fartuszki (7) Moje mieszkanko (6) Teraz Ja! Kobieta (6) kapelusz (6) osłonka na pasy (6) piżamki (6) wymianka (6) Julka szyje (5) bluzka (5) ciastka (5) do auta (5) dom (5) polecam (5) wyzwania czyt.2018 (5) zające (5) Tańce z pędzlem i farbami (4) Tilda (4) króliki (4) maty (4) pojemniki (4) recykling (4) wiosna (4) kosmetyczki (3) pies (3) piórnik (3) pokrowce (3) worki (3) wyzwania czytelnicze (3) wyzwanie czyt.2018 (3) zabawki (3) zakładki do książek (3) zdrowie (3) Walentynki (2) dekoracje (2) girlandy (2) kartki (2) podkładki (2) pomagamy (2) pościel (2) quietbook/książeczka sensoryczna (2) sweterki (2) w moim ogrodzie (2) z drewna (2) fotorekwizyty (1) kalendarz adwentowy (1) kaligrafia (1) lalki (1) tuniki (1)

czwartek, 30 lipca 2015

Ciężka książka...

I nie chodzi mi bynajmniej o jej wagę dosłownie. Bardzo ciężki klimat- zniknięcie dziecka jest niesamowicie ciężkim przeżyciem dla rodzica. A zniknięcie dwóch siedmioletnich przyjaciółek jest tragedią dla obu rodzin. Gorączkowe poszukiwania początkowo nie przynoszą żadnych efektów, a rodzinom puszczają nerwy. Wzajemne oskarżenia, szukanie winnych. Z drugiej strony strach dziewczynek i rozpaczliwa bezradność starszego brata.
Książkę wybrałam przypadkiem, ze stosu książek przed chwila oddanych w bibliotece. Często wybieram książki właśnie w ten sposób. Tym razem przede mną musiał być ktoś, kto bardzo lubi taki mroczny klimat, bo na stosiku było jeszcze kilka podobnych książek. Wypożyczyłam dwie z nich. A na dokładkę coś weselszego. Mimo ciężkiego klimatu, nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Bo oprócz strachu, że ktoś porwie i skrzywdzi moje dzieci, który towarzyszy mi nieustannie od czasu pierwszej ciąży, staram się z każdej książki wyciągnąć też jakieś rady dla mnie jako mamy. I w sumie w tej książce też jest ich sporo. Na szczęście nie jestem w tak ekstremalnej sytuacji jak mamy- bohaterki książki, ale coś dla siebie wyciągnęłam :)
Jeśli książka nie zburzy Waszego spokoju i macie nerwy na jej czytanie, to polecam. Czyta się ją bardzo dobrze. Ja łyknęłam w jeden dzień. Język, którym posługuje się autorka jest bardzo przystępny. Troszkę mnie wybijało z rytmu mieszanie typów narracji, ale po kilku rozdziałach przywykłam. W sumie dosyć szybko rozszyfrowałam rozwiązanie zagadki krytminalnej, co przyznam dało mi satysfakcję (od lat lubię typować sprawcę po kilku rozdziałach i sprawdzać czy moje rozumowanie było sensowne), ale nie jest to takie oczywiste. Jest wiele zwrotów akcji, dzięki czemu historia zyskuje więcej dramatyzmu. Co było dla mnie dość ważne- powieść nie jest z serii brutalnych. Autorka bardziej skupia się na przeżyciach wewnętrznych bohaterów.
To bardzo dobra powieść- polecam!





Wyzwanie czytelnicze:
16/52
2,5 cm- razem przeczytałam już 37,1cm. Nadal sporo zostało, ale trochę się rozpędziłam :)


P.S. Przypominam o moim candy!

wtorek, 28 lipca 2015

Candy okołoimieninowe

Dawno nie było candy. Miało być po przekroczeniu setki obserwatorów, ale jakoś mi to umknęło, bo setka pojawiła się na końcówce ciąży. To teraz nadrobimy. :)

Zapisy od dzisiaj- tak z okazji ciągu imienin w mojej rodzinie (24.07 siostry i babci, 25. synka, 26. moje, 27. córci a 29. kuzynki :) ) aż do 20. sierpnia do 24.00. 21.08 odbędzie się losowanie.

Do wygrania ekotorba na zakupy. Oczywiście, nie będzie pusta :)
 Torba dość pojemna, z kieszonką w środku i karabińczykiem na klucze.






Żeby wziąć udział w losowaniu należy:
- wyrazić taką chęć w komentarzu
- być moim obserwatorem
- umieścić banerek na swoim blogu
- odpowiedzieć w przeciągu 7 dni na moją wiadomość o wygranej
- będzie mi miło, jeśli polubicie mnie na fb

Powodzenia!

piątek, 24 lipca 2015

Książki 14 i 15/52

Kolejne dwie książki przeczytane. Nabrałam tempa :) Wykorzystuję dosłownie każdą sekundę na czytanie. Przy kawie, w toalecie, przy usypianiu maludy, na spacerze, przy karmieniu, przy gotowaniu. Przy trójce dzieci albo się wykorzystuje co można, albo się nie czyta. U mnie druga opcja absolutnie nie wchodzi w grę :)

W zezłym tygodniu połknęłam dwie kolejne typowo babskie książki:
Monikę Szwaję "Dziewice do boju!"  i Izabellę Frączyk "Jak u siebie". Druga pozycja trochę bardziej mnie wciagnęła, choć obie mi się podobały. Obie z dużą dawką humoru, zawiłości, romantyzmu i dramatyzmu. Zupełnie jak w życiu. Obie pokazują też, jak silne są kobiety. Chyba nawet sobie z tego nie zdajemy czasem sprawy.

Książki polecam. Idealne na wakacje.

Króciutko o treści

 Historia (ciąg dalszy- nie czytałam poprzedniej części, ale nie ma z tym problemu) czterech przyjaciółek. Dla każdej z nich los ma zupełnie inne niespodzianki, jednak dzięki przyjaźni i wzajemnej pomocy oraz dziwnym zrządzeniom losu udaje im się jakoś opanować rzeczywistość. Tylko czy zawsze tak, jakby tego chciały?

Eliza pracuje jako pielęgniarka w domu spokojnej starości. Kocha swoją pracę i nie wyobraża sobie innego życia. Jej życie, a nawet związek z Leszkiem jest niezwykle spokojny i uporządkowany. Wszystko się jednam zmienia nagle, za sprawą dziwnej nieruchomości, którą Eliza otrzymuje niespodziewanie w spadku.

To teraz podsumowanie wyzwaniowe:
Książki to numer 14 i 15/52. Nadal sporo czytanie przede mną.
Przeczytałam już 34,6 cm. Nie ma czego skreślać z listy niestet. Do listy czas się bardziej przyłożyć :)

środa, 22 lipca 2015

Candy- prośba o podpowiedź

Ma do Was prośbę. Dawno nie było u mnie candy. Chciałabym je zorganizować na dniach, ale nie mam do końca sprecyzowanego pomysłu, czym mogłabym Was obdarować.

Mam kilka pomysłów:
- metkowiec
- opaska na pasy samochodowe
- torba na zakupy
- poduszka
- kosmetyczka

ale nie wiem, co by Wam najbardziej pasowało. A może coś jeszcze innego Wam przyjdzie do głowy? A może w ogóle dac wybór osobie, która zostanie wylosowana? Jak sądzicie?
Będę wdzięczna za podpowiedzi :)

Tartaletki z owocami

Dawno nic nie piekłam z dzieciakami, więc postanowiliśmy to nadrobić. Upiekliśmy tartaletki z owocami.



Były przepyszne, więc polecam nasz przepis.

Do miski wsypujemy 300 g mąki (u nas trochę pszennej, trochę krupczatki, z braku zwykłej pszennej w takiej ilości :))
Do tego dodajemy 200 g margaryny i siekamy nożem aż margaryna będzie drobno poszatkowana.



Dodajemy 100 g cukru pudru, 2 żółtka i szybko ugniatamy ciasto.



Wkładamy do lodówki na 30 minut.
My w tym czasie szykujemy foremki (ja używam silikonowych, bo z metalowych ciężko mi tartaletki wyskakiwały) i nagrzewamy piekarnik do 200 stopni.
Po pół godziny ciasto wyjmujemy i wgniatami w foremki, niezbyt grubą warstwą, bo ciasto nam urośnie troszkę.




Pieczemy ok.15 minut, aż brzegi nam się zrumienią.

My do gorących jeszcze babeczek wlaliśmy budyń waniliowy i udekorowaliśmy owocami. Owoce dobrze jest dodawać do ciepłego jeszcze budyniu, dzięki czemu zatopią się w nim i nie będą nam uciekać przy jedzeniu.


Mniam!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Walka z owocówkami- 1:0 dla mnie

Tak strasznie mnie wkurzają owocówki. Was też? Mnie doprowadzają wprost do szału. Zostawi człowiek na kilka godzin owoce na wierzchu i zaraz cała chmara muszek w kuchni. W zeszłym roku miałam prawdziwą masakrę. Tym razem działam od razu, zanim się rozmnożą. Uszyłam wiec pokrywki na miski :) Powietrze dociera, ale muszki nie dorwą sie do moich truskawek :)



Jak uszyć taką pokrywkę?
Z tkaniny wycinamy koło o promieniu większym niż promień miski o jakieś 3-5 cm. Brzegi obrzucamy.

 Na dolną szpulkę nawijamy gumonić i przeszywamy w odległości stopki od linii koła, które jest wielkością miski.


I gotowe. W jakieś 5 minut :) U mnie na pewno pojawi się jeszcze kilka. Na razie są dwie- na najwieksze miski. Ale mam jeszcze całkiem sporo małych i średnich miseczek (wychodzi na to, że jestem maniaczką miseczek, bo mam ich w domu grubo ponad 30 :)), które będą na pewno w użyciu na dworze przez całe lato- grille, kawy, śniadanka. Takie pokrywki na pewno się przydadzą. Już je widzę w innych kolorach i wzorach.

piątek, 17 lipca 2015

Cudna książka!!!!

Chciałoby się napisać, że połknęłam jednym tchem, ale pięciuset stron się tak jednak nie da :) Za to czytałam jak zaczarowana. Książka wciągnęła mnie od początku do końca, co mi się dawno nie przytrafiło.

Jest to historia romantyczna, lekko erotyczna, zagmatwana rodzinnie i nieco dramatyczna. Do tego jeszcze dodajcie świetne poczucie humoru.
Weronika jest puszystą dziennikarką z Kołobrzegu. Nadal trawi rozstanie z nieuczciwym facetem, choć jej mama i przyjaciółka Marta wolałyby, żeby już jej przeszło, bo na jej drodze życia widzą już kolejnego przystojniaka. A akurat obie widzą całkiem dobrze, w kartach i fusach. Żeby nie było zbyt prosto, istotną rolę odgrywa tu także para gejów i nieistniejący ojciec Weroniki oraz jej ojczym, Michał. Historia jest zawiła i pełna zwrotów akcji, napisana jednak lekkim i przyjemnym językiem.

Polecam gorąco. I to nie tylko ze względu na pogodę :) Ja na pewno poszukam innych książek tej autorki.




Książka 13/52
Książka ma 2,6 cm- przeczytałam już w sumie 29,9 cm. Nic z listy nie odhaczam tym razem.

A teraz wracamy do szycia- ja i nowe pokolenie :)


wtorek, 14 lipca 2015

Czapka kucharska/ Chef hat DIY- czapka numer 8

Zgodnie z obietnicą, dzisiaj tutek- jak uszyć czapkę kucharza. Przy okazji zgłaszam czapkę do 12 czapek w rok. To mój numer 8. Powinien być 9, ale zapomniałam o czapce czerwcowej :) To nic, w lipcu będa po prostu dwie.

Żeby wykroić taką czapkę potrzebujecie obwodu głowy dziecka. U mnie było to ok.47 cm. Około, bo mierzone na małej sąsiadce- rówieśniczce Wojtusia. Ja zaokrągliłam do góry do 50, bo od razu zaplanowałam gumkę. Dzieki temu czapka posłuży dłużej.

Wycinamy z tkaniny (u mnie bawełna w sowy) prostokąt o wymiarach obwodu główki +2 cm zapasu na wysokość podstawy czapki (u mnie 15 cm) +2 cm zapasu.

Do tego potrzebne będzie nam koło na górę czapkę. Można z pewnością zrobić je "na oko", ale ja sie trochę pobawiłam z wzorazmi matematycznymi :) i obliczyłam promień okręgu pasującego do obwodu głowki. Póniej pomnożyłam to razy 2,5 i takie duże koło wycięłam. Na przyszłość zrobię je jeszcze większe. Myślę, że 4 razy większe niż obwód głowy.

Jak obliczyć rozmiar koła?
Wyprowadzamy ze wzoru na obwód okręgu wzór na r, czyli promień. Dla przypomnienia, promień na rysunku poglądowym :)

Żeby obliczyć promień, korzystamy ze wzoru:


Czyli, żeby obliczyć promień, obwód głowy dzielimy przez 6,28.  U nie wyszło 7,48. Pamiętamy, że promień to tylko połowa "szerokości" okręgu! 
Ja zaplanowałam, że mój promień musi mieć w takim razie minimum 13 cm. Dalej poszłam na łatwiznę i wykorzystałam pokrywkę od tortownicy, która ma szerokość 30 cm :) Następnym razem wezmę miskę z łazienki :)

Teraz to już z górki. Obliczenia były najgorsze, obiecuję :)

Tkaniny już wycięte. Co należy zrobić dalej?


Podstawę czapki usztywnić. Ja użyłam pasków flizeliny, bo tylko taką miałam :) Sprawdziła się bardzo dobrze.

Zszyć ze sobą krótsze boki.


Jeśli czapka ma gumkę, złożyć na pół tak, żeby szew był na środku. Na brzegach przypinamy gumkę, oczywiście krótszą niż połowa szerokości czapki :)



Gumkę wszywamy. Czapkę odwracamy na prawą stronę- przeszycie gumki powinno być w środku czapki.



Znowu przekładamy na lewą stronę i dopinamy po kawałeczki górę- robiąc gęsto zakładki.


Przyszywamy. Ja napierw przyszyłam do jednej warstwy podstawy. Następnie sprawdziłam, czy pasuje. Jak widać, flizelina daje radę :)


Jeszcze raz złożyłam na pół i przeszyłam wszystkie warstwy overlokiem.

Nosić :)


U mnie na pewno będą jeszcze nastęne, bo już się kolejka ustawiła :) Przynajmniej wiem, że moim małym sępom się podoba to co szyję. Doceniam :)



niedziela, 12 lipca 2015

Zestaw dla Słodkiego Loczka

Jak już pisałam, wczoraj były urodziny mojego chrześniaka. Całe 2 latka mu stuknęły :) Z tej okazji miałam miliony pomysłów w głowie. Pewne było tylko jedno- zabawek Wojtusiowi nie brakuje, więc prezent miał być uszyty i praktyczny.
Kilka tygodni wcześniej Kasia wysłała mi zdjęcia jak Wojtuś z nią gotuje, więc przepadłam. Od razu wiedziałam, że musi dostać zestaw małego kucharza :)
Niespotykane to u mnie, ale prezent był gotowy dzień przed urodzinami :D Tylko rękawicę szyłam godzinę przed wyjściem z domu, ale to dlatego, że moja Julka ją chciała szyć. Nie zdążyłam z nią niestety nad tym przysiąść, więc na szybko uszyłam sama.

Cały zestaw na szybko, od góry :)


rękawica

Test czapki na modelce :)

fartuszek




 I na właścicielu :)
 Kucharz pełną gębą, z tą muchą :D
  I Słodki Loczek dzisiaj rano. Słodziak :)

Miała być jeszcze jedna część prezentu, ale ciotka nie dala rady zarwać nocki. Prezent będzie odroczony na wakacje :)
A kto by chciał też uszyć dziecku (lub sobie ;)) taką czapkę, zapraszam jutro lub pojutrze na bloga. Musze ogarnąć zdjęcia i będzie tutek :)

piątek, 10 lipca 2015

Filc

Jutro urodziny mojego słodkiego chrześniaka. Połowę prezentu już mam, ale jeszcze chciałam dodać ambitniejszy akcent. Cała nocka przede mną.
Będzie się działo.....


czwartek, 9 lipca 2015

Ihaha

I jeszcze trochę metkowców. Wpadłam w metkowcowy nałóg chyba :) Uwielbiam wymyślac dla nich nowe wzory. Dużo ich jeszcze siedzi w mojej głowie. Ah, żeby tak ten czas dało się choć trochę naciągnąć....



W stadzie ze "starym" kumplem, z maja chyba. Tym razem, zamiast tasiemek, ogonek zrobiłam z bawełnianego sznurka.