poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Poniedziałek

Poniedziałek to pierwszy dzień tygodnia, więc trzeba zadbać o to, by był dobry. Bo jaki początek tygodnia,  taki cały tydzień.  Mój na razie jest bardzo dobry. A jak Wasze poniedziałki?  :)


sobota, 5 sierpnia 2017

Bagietki czosnkowe

   Dawno nie było niczego kulinarnego, to pochwalę się dzisiaj moimi dziećmi. Zrobili się bardzo samodzielni w kuchni i uwielbiają kombinować. Ostatnio ciocia dała nam po grillowej wizycie bagietkę na drogę (oprócz innych przysmaków :)). Julka od razu się rozmarzyła "Ale bym sobie zjadła bagietkę czosnkową".  Nie trzeba było je specjalnie zachęcać.

Potrzebne składniki:
- bagietka
- masło
- 2-3 ząbki czosnku
- zioła prowansalskie
-koperek

   Najpierw Julka roztarła kilka wyciśniętych ząbków czosnku z masłem i dodała posiekany koperek i zioła prowansalskie. Potem bagietkę ponacinała i posmarowała masłem czosnkowym. 15 minut zapiekania w piekarniku (w 200 stopniach) i gotowe. Pachniało w całym domu :)


Nawet Amelka wcinała ze smakiem :)




poniedziałek, 31 lipca 2017

Ziarno prawdy, czyli 11/52/2017 i Gniew 12/52/2017

   Całą trylogię Miłoszewskiego łyknęłam w przeciągu tygodnia. Wciągnęłam się od razu i nie mogłam się oderwać. Tak, jak pisałam o pierwszej części, bardzo pasuje mi język autora, połączenie ciężkich tematów morderstw z czarnym, ciężki poczuciem humoru. To zdecydowanie moja bajka. Jedyne, co mi przeszkadza w tych książkach, to zakończenie. Odnoszę wrażenie, jakby go w ogóle nie było. Jakbym miała sobie sama dopowiedzieć, co było dalej. I może nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie poczucie nagłego ucięcia akcji po prostu. Szczególnie w "Gniewie" mnie to... rozgniewało :)

   


  Głównym bohaterem jest nadal prokurator Szacki, nieco zarozumiały, ale bardzo prawy człowiek. Niestety, jego prywatne błędy przekładają się na jego pracę, a problemy w pracy na kolejne kłopoty w relacjach osobistych. Błędne koło. A tu trzeba jeszcze ścigać morderców i wychowywać dziecko.

   W "Ziarnie prawdy" Szacki ściga mordercę znanej działaczki społecznej, która zginęła w dziwnych okolicznościach. Wszyscy wypowiadają się o niej w samych superlatywach, ale jednak komuś podpadła. Kolejni podejrzani....giną, a każdy kolejny trop czy dowód, wydaje się prowadzić do nikąd. W dodatku, nowa szefowa i współpracownicy są według Szackiego dosyć dziwni. Przywykł do innych relacji w wielkim mieście.

    "Gniew" mnie gniewał na prawie każdej stronie. Zachowania Szackiego były według mnie czasami takie absurdalne, że aż bolało. Ale w takich okolicznościach nikt nie wie, jakby się zachował. Tym bardziej, że dopiero zaczął sobie układać życie z kolejną kobietą, w kolejnym mieście. Nowa szefowa (dziwne, że trafia na same kobiety!), dziwny współpracownik i dziwna zbrodnia. Zwłoki, które wyglądają na szkielet z czasu wojny, a okazuje się, że to całkiem świeża sprawa. W dodatku w mieście zaczynają się przytrafiać coraz dziwniejsze rzeczy, a poszkodowani milczą jak zaklęci...

   Polecam, jeśli lubicie powieści kryminalne z wątkiem obyczajowym. A może odwrotnie?   

czwartek, 27 lipca 2017

Mój pierwszy bullet journal

    Długo je tylko oglądałam i podziwiałam w necie, aż w końcu przyszedł czas wyboru kalendarza na nowy rok szkolny i... przepadłam :) Wcale już nie chcę kupnego kalendarza z milionem niepotrzebnych stron, z brakiem potrzebnego miejsca na notatki. Teraz chcę, żeby kalendarz był w 100% mój i użyteczny. I tak oto podjęła decyzję.

    Na początek kupiłam sobie gruby gładki zeszyt. Zrobiłam pierwszą stronę. Pisak przebijał. Skleiłam dwie kartki. Trudno. Zrobiłam kalendarz na 2017. Pisak znowu przebił. Skleiłam kolejne dwie kartki. Drugi kalendarz- tym razem 2018. Inne pisaki. Znowu to samo. Poddałam się.

    Poszperałam, poszukałam i kupiłam inny zeszyt. Twarda oprawa, kropki, grube kartki. Idealnie jeszcze nie jest, bo kropki są zbyt wyraźne, ale damy radę. Nie mogę się doczekać aż zacznę go wypełniać :)








poniedziałek, 24 lipca 2017

Bliźniaczki

   Czyli kolejna sukienusia dla lalki. Z moim tempem, powinnam się już zabierać za ubranka na jesień :)

    Tym razem bliźniaczki. Właściwie to trojaczki, ale na upartego czworaczki też mogłyby być, bo przecież w zeszłym roku cała trójka miała ubrania z tej bawełny :) Pamiętacie?



    No to teraz lalka dołączyła do zestawu :)





sobota, 22 lipca 2017

Uwikłanie, czyli 10/52/2017

   No dobra, dzięki wakacjom ruszyłam trochę z książkami. Od dwóch tygodni właściwie nawet mało fotografuję, bo wciągnęłam się w serię Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Szackim. Na pierwszy ogień poszło "Uwikłanie"

   Cała seria to typowe kryminały, z zagadkami do rozwiązania, ale trochę podobne do Camilli Lackberg- z dużą dozą osobistych perypetii głównego bohatera i jego rodziny. Doskonale się je czyta. Niby klimat dosyć ciężki, ale opstrzony potężną dawką czarnego humoru. Co chwilę wybuchałam głośny śmiechem, chociaż trup ściele się w serii gęsto :)

     Pierwsza część to poszukiwanie sprawcy tajemniczej śmierci pacjenta podczas nietypowej terapii psychologicznej. Podejrzanymi naturalnie stali się z marszu pozostali uczestnicy terapii oraz terapeuta. Czy słusznie? Tego właśnie nikt nie jest pewien, bo wydaje się, że absolutnie żadna z tych osób nie miała motywu, natomiast do budynku nie trzeba się było włamywać. Ofiara miała też spore problemy psychiczne i mogła planować samobójstwo. Ale czy mężczyzna dałby radę zabić się w taki sposób?
 
      Trzyma w napięciu do samego końca. Polecam :)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Podsumowanie czerwca-Teraz ja! Kobieta.

  Znowu zapomniałam podsumować miesiąc zabawy. Znowu nadrabiam :)


     Po pierwsze, w czerwcu rozwiązałam mnóstwo krzyżówek!- Jupi. Kradłam dla siebie czas, gdzie się dało.
     Po drugie i ważniejsze- wyjechałam na dwa dni do Warszawy na szkolenie nauczycieli. Pierwsza noc od dwóch i pół roku bez mojego dwulatka. Na początku było ciężko- szczególnie wyjść z domu chwilkę po 5, kiedy dzieci jeszcze spały.  Na dworcu jeszcze miałam chwilę wahania i myślałam, że wrócę do domu. Ale już w pociągu zrobiło mi się bardzo miło, że czytam książkę i nikt niczego ode mnie nie chce. Po kilku godzinach kolejna porcja pozytywnej energii- cudowni ludzie, wspaniała atmosfera i jeszcze na dodatek grill w ramach kolacji i ploty do nocy. Tego mi brakowało :) Już obmyślam, gdzie tu znowu zwiać bez dzieci :) Jednak to jest potrzebne dla mojego zdrowia psychicznego. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo.