sobota, 25 grudnia 2010

Wesołych Świąt!!!!

Niestety w ostatnim tygodniu nie miałam na nic czasu, ale dzisiaj chciałabym Wam życzyć    zdrowych, spokojnych świąt pachnących choinką. 

Może po świętach uda mi się wreszcie znaleźć czas na jakieś robótki ręczne. W tym roku nie udało mi się nawet zrobić żadnych ozdób do domu, nie mówiąc o własnoręcznie robionych prezentach. Nadrobię w przyszłym roku, jak dzieciaczki nieco podrosną. Trudno. Maluchy rosną tak szybko, że w tym roku cieszę się z tego, że jeszcze chcą być noszone na rękach. A za rok za to będzie łatwiej coś zrobić :)

środa, 1 grudnia 2010

Moje pierwsze mitenki

Od dawna zbierałam się w sobie, żeby zrobić mitenki. Jakoś byłam pewna, że nie dam rady. Ale w końcu wykombinowałam wzór i wzięłam się przedwczoraj do roboty. Nie szło mi, ale wczoraj się zawzięłam i zrobiłam. Wyszły całkiem fajnie, tylko muszę je jeszcze raz zszyć. Miałam tylko jedną igłę do szycia grubą włóczką, ale mi pękła. Jak tylko dzieciaki wyzdrowieją, pójde do pasmanterii po nową i zszyje jeszcze raz.
Na razie prezentują się tak (wzór jest na zdjęciach mało widoczny niestety).





wtorek, 30 listopada 2010

Nadal czasu brak i wygrana w candy

Okropne to, ale na nic nie mam czasu. Ciągle w biegu, pomiędzy pracą, pieluchami, obiadem a deską do prasowania. Dla siebie niestety niewiele udaje mi się ukraść w ciągu tygodnia. Ale udało się w sobotę, bo dzieci się grzecznie bawiły i dorwałam się do maszyny. Mam mały deficyt w ciuchach i torebkach, więc postanowiłam uszyć sobie dwie torby. Jedną jako torebkę do pracy, drugą jako worek na strój do wfu. To drugie to już bardzo pilna potrzeba, bo od września chadzam po szkole ze strojem w worku foliowym i juz mi wstyd było. No więc zabrałam się do roboty.

Najwięcej czasu zajęła mi torebka. Przerabiałam ją z torby typu wór kupionej latem w Biedronce. Szalenie podobał mi się materiał, ale torba jako mega wielki wór nieszczególnie się sprawdziła. Poza tym rączki oberwały się już w drugim tygodniu użytkowania i zdecydowanie brakowało mi w niej zamka, więc musiała uleć przemianom.

Troszkę to trwało, zanim się zdecydowałam coś z nią zrobić. Znowu ogarnął mnie ten głupi strach przed uszyciem czegoś. Bo "a co, jeśli nie wyjdzie?". No, ale co? Najwyżej torba trafiłaby do śmietnika i tyle. Ale wyszła :) Góra wymaga jeszcze dopracowania, ale to juz zrobi kaletnik, bo chcę przy rączkach wszyć kawałek skóry, żeby się lepiej trzymały i dobrze wyglądały. Bo rączki szyłam ręcznie.....To była masakra. 3 dni bolały mnie opuszki palców.

Koniec gadania. Oto moja torba przeróbkowa: ( do zdjęć pozowała moja osobista siostra)

doszyte kieszenie w środku:



A to mój "worek na strój". prosty, bez podszewki i kieszeni, bo to mój pierwszy. Ale będą następne, bo się córci spodobała, a i mi się przyda jeszcze jedna na książki do pracy. Na razie uparcie ładuję je do torebek i cięgle je tym niszczę...



A posta zakończę taki m miłym akcencikiem. Troszkę z opóźnieniem, bo już prawie dwa tygodnie temu dostałam paczuszkę z candy u Matricarii. Ale się ucieszyłam!!! I ile w niej słodkości!!!! Teraz siedze i knuję, jak je najlepiej wykorzystać...













A ten materiał jest po prostu świetny.Mam milion pomysłów jak go wykorzystać. :)










Bardzo dziękuję!!!!


Następnym razem wkleję zdjęcia ocieplacza, który uszyłam dla Ani Koniecznej na wymiankę u Matricarii. Niech tylko Ania go najpierw dostanie :)

sobota, 13 listopada 2010

świąteczne zapachy

U mnie jeszcze nie świątecznie, ale na waszych blogach zdecydowanie zapachniało już świętami, więc i ja postanowiłam co nieco wkleić. Będzie to trochę oszustwo, bo wszystkie te przedmioty zrobiłam rok temu, jeszcze z Krzysiulem w brzuchu, więc było łatwiej niż teraz :) Ale w tym roku tez coś na pewno zmajstruję i wkleję potem. Na razie chwale się tym, co mam.

Choineczki filcowe:
gwiazdorek filcowy (wykonany tą samą techniką)

skarpeta na słodkości (proszę nie patrzeć na niepomalowana ścianę :) )
I aniołek (moje ulubione dzieło filcowe na razie )
Ich szycie zajmuje ok. 30 minut. Mi zajęło nieco więcej, ze względu na:
A) spuchnięte dłonie ( 8. miesiąc ciąży)
B) pomoc trzylatki przy przyszywaniu koralików :) Oj, poćwiczyła sobie uchwyt pęsetowy, poćwiczyła :)

niedziela, 31 października 2010

piórniczki

Wykroiłam wczoraj minimum czasu dla siebie i powstały wreszcie dwa kolejne piórniczki- dla Juleczki i mojej siostry. Leżały wykrojone od dobrych kilku tygodni, ale ciągle brakowało mi czasu na ich zszycie. Wczoraj się wreszcie udało :)

i kitek z drugiej strony...

sobota, 30 października 2010

ponczo vel poncho (vel obrus...)

Po dwóch tygodniach walki udało mi się skończyć ponczo dla Juleczki. Ale się ucieszyła :)
 I o dziwo, jestem zadowolona z efektu, co raczej rzadko mi się zdarza.Mój mąż uparcie nazywa je obrusem, ale według mnie ponczo wyszło naprawdę fajniusie. Jeszcze kiedyś takie zrobię. A na razie przymierzam się znowu do maszyny i do ręcznego szycia z filcu. No i czas się zabrać za podkładeczkę lub ocieplacz z wymianki u Matricarii.

Niestety, czasu ostatnio mam niewiele, ale może uda mi się tu zaglądać częściej niż raz w miesiącu. Na razie nie było na to szans, ale coraz lepiej idzie mi organizowanie się przy dwójce dzieci i pracy zawodowej, więc może już wkrótce będzie więcej postów :)


A to Juleczkowe ponczo:

Dziękuję Magdzie z Zaczarowanego Szydełka za namiary na schemat na to ponczo :)

niedziela, 26 września 2010

piórniczek

Dawno mnie tu nie było, bo od powrotu do pracy ciągle brakuje mi czasu na małe przyjemności :( No, ale dzisiaj udało mi się wykraść dosłownie 20 minut na zszycie wcześniej uszytego piórniczka. Wzorowałam się na piórniczkach Kasi (za jej zgoda oczywiście :) ). Miały też być jeansowe, ale jakoś zmieniłam koncepcję. W kolejce czekają jeszcze 2 jako niespodzianki dla mojej córci i siostry gimnazjalistki (Kaśka, jak to czytasz, to się nie wygadaj!!!). Ale w związku z tym, że ten wyszedł nawet fajny, to uszyję jeszcze ze 2 specjalnie dla Amelki :) Może komuś się spodoba.
Jutro piórniczek idzie ze mną do pracy o zobaczymy, jak się będzie sprawował.





Tu jeszcze nie obcięte nitki :) W środku jest kieszonka, ale ta część wymaga jeszcze dopracowania, bo kieszonka się wygina i jest mało stabilna :) Jutro nad tym pomyślę.

 A teraz uciekam do łóżeczka, bo rano trzeba wstać :(

środa, 8 września 2010

Paczuszka od Jetel :)

Jakiś czas temu wygrałam candy u Jetel i już po kilku dniach dostałam paczkę, którą jeszcze nie miałam w pełni czasu się nacieszyć, ale uśmiecham się nawet pisząc o niej. :) Moja córcia tez się bardzo ucieszyła, chociaż akurat z zupełnie innej części tej paczki niż ja :)
Ale co tam będę dużo pisać. Sami zobaczcie, jakie cudeńka wysłała mi Jetelka:










 Halinko- jeszcze raz dziękuję za cudowną paczuszkę. Postaram się niedługo coś wyhaftować :)

Ja ostatnio nie miałam czasu na nic. Nawet na oglądanie waszych blogów, nad czym ubolewam. Ale nadrobię to jak tylko wyjdę na prostą z papierami w pracy.

Znalazłam jednak 15 minut na uszycie krawacika dla mojego smyka :) Szliśmy na wesele i wypadało brzdąca uelegancić. Same oceńcie, czy mi wyszło :)

środa, 1 września 2010

Worek dla mojego przedszkolaczka

Mój mały przedszkolak poszedł dziś do przedszkola po wakacjach. Niestety, mama nie mogła jej odprowadzić, bo musiała być w pracy :( Na szczęście tatuś się spisał i Julka trafiła do odpowiedniej grupy :)
Ale żeby nie było, że mamusia mniej zainteresowana tematem przedszkola, przedstawiam worek, który wczoraj uszyłam dla Julci, zgodnie z zainteresowaniami :) Chyba się spodobał, skoro cały wieczór go tuliła i mówiła mu, że go kocha :)



A tydzień temu stworzyłam karteczkę na ślub:

a taka podwiązkę na wieczór panieński. Z jej wyglądu jestem zadowolona, ale niestety ma jedną wadę- nie rozciąga się za mocno. Są to dwie gumki z falbanką zszyte ze sobą. Nie wiem jak zszywać gumki, żeby pozostały elastyczne. Ma ktoś jakieś rady na przyszłość?

wtorek, 31 sierpnia 2010

Lubię

Do zabawy zaprosiła mnie Jetel, za co bardzo dziękuję :)


Zasady:
1.Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.
2.Wymień 10 rzeczy, które lubisz.
3.Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.

Pierwszy warunek już spełniłam :)Czas na drugi.

Lubię:
1. Spędzać czas z moją rodziną
2. Patrzeć na moje dzieciaki jak się bawią, jak śpią, jak po prostu są
3. Oglądać z moim mężulkiem dr Housa. Bez niego ogląda mi się gorzej :)
4. Szyć. To nowa pasja, choć zawsze mnie do tego ciągnęło.
5. Uczyć. I dlatego jestem nauczycielem :)
6. Czytać. Szczególnie kryminały i thrillery (James Patterson, Patricia Cornwel), ale też lżejszą literaturę, jak Szwaja, Musierowicz, Austin
7. Chodzić do kina
8. Atmosferę teatru. Mój tata pracuje w teatrze i czasem go odwiedzam, żeby poczuć ten klimat :)
9. Pić gorącą herbatę, kiedy na dworze pada deszcz
10. Leżeć beztrosko na plaży i czuć powiew wiatru na twarzy. (Gorzej z piaskiem w zębach :D)


Do zabawy zapraszam:
1. Joasię z haftowanego świata
2. Sankę
3. Brombę
4. Rionę
5. Anię z Zielonego Wzgórza
6. Kasię ino-ino
7. Monikę z pokoju z kominkiem
8. maJę z domowej pracowni
9. Delfinkę
10. Monikę z Pomyskowa

Wyniki Candy

Bardzo dziękuję za cierpliwość, ale niestety już nie jestem pełnoetatowa mamą, tylko mamą pracującą, więc doba jakby się skurczyła :(
Nie mniej jednak losowanie się odbyło i oto jego przebieg i wyniki:

Maszyna losująca gotowa do działania:


Losowanie zestawu numer 1:


Wylosowana osoba to.....


Zestaw numer 2 poleci natomiast do....



Serdecznie gratuluję Magdzie i Kasi i proszę o wysłanie na maila adresów. Przesyłki wyślę w przyszłym tygodniu :)

A wszystkim pozostałym dziękuję za udział w zabawie i zapraszam na kolejne candy, w bliżej nieokreślonym na razie terminie :)

sobota, 28 sierpnia 2010

Wyniki w poniedziałek..

Bardzo mi przykro, ale nie zdążyłam dzisiaj zrobić losowania. Będzie w poniedziałek dopiero, ponieważ moja maszyna losująca spędza weekend u dziadków, a by mi nie wybaczyła, gdyby nie losowała. Także uzbrójcie się w cierpliwość, a po weekendzie dowiecie się, do kogo pójdą książeczki inne słodycze.
A kto się wpisał, a nie określił, które chciałby zestaw, proszę, żeby to zrobił.
A teraz uciekam, bo coś tworzę. jak wyjdzie, to się jutro pochwalę :)
Dobranoc!!!

wtorek, 24 sierpnia 2010

Miś Gapcio- cz. I

Dwa dni i kilkanaście (!!!!!) prób później niż inne uczestniczki warsztatów u Bromby zaczął powstawać Gapcio. Na razie ma tylko główkę, ale już załapałam, o co chodzi mam nadzieję, że jutro go skończę. Oby!
Niestety, do tej pory szydełkowałam wyłącznie na wyczucie, kompletnie nie znając pojęć takich jak półsłupek. Na szczęście Bromba wszystko bardzo cierpliwie i dokładnie tłumaczy. Posiadanie w domu dwójki dzieci ( w tym jednego ząbkującego) niestety nie pomaga w liczeniu oczek :)
No, ale głowa jest, więc i resztę jakoś dorobię. Tym bardziej, że misiek dzisiaj przepędził moją chandrę. No jestem mu w takim razie winna resztę ciałka :D

Aparat troszkę odmawiał współpracy, ale w końcu się udało. Oto głowa Gapciusia:



do jutra!!!!