czwartek, 31 grudnia 2015

Haftem kończę trudny rok

Za mną ciężki rok- śmierć taty, powrót do pracy po wykorzystaniu tylko połowy macierzyńskiego, problemy finansowe, brak czasu na wszystko. Mimo to, z nadzieją patrzę w przyszłość i wierzę, że będzie lepiej i łatwiej.

Wam również życzę, żeby 2016 rok był dla Was lepszy, łagodniejszy; żebyście mieli czas na wszystkie plany i możliwości, żeby spełnić choć kilka marzeń.  Szczęśliwego Nowego Roku!!!

A ja kończę go z haftem w ręce, bo odkryłam, że bardzo mnie to relaksuje. Tym razem hafcik wykorzystałam do uszycia zakładki do książki dla Julki. Jestem zadowolona z efektu końcowego :)




poniedziałek, 28 grudnia 2015

Okładka z haftem

Dwa tygodnie przed świętami zabrałam się za haft. Moi uczniowie haftowali zawieszki na choinkę, a ja dłubałam dla przyjemności. Kiedy skończyłam, postanowiłam haft wykorzystać do uszycia okładki na kalendarz dla mojej mamy. Żeby choć trochę osłodzić jej te pierwsze, najtrudniejsze święta bez taty.

Haft ala kaszubski. Ala, bo do ideału to mu jeszcze bardzo daleko :)

Wnętrze okładki:

I wierzch:

I haft z bliska. Jeszcze trochę mokry po praniu.



Teraz trochę będzie tych haftów, bo bardzo mnie ostatnio relaksuje haftowanie :) Juz kolejny czeka na wykorzystanie, a jeszcze jeden na tapecie aktualnie. Na ten ostatni jeszcze nie mam pomysłu, ale coś wymyślę.

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt!

Kochani,
 życzę Wam zdrowych, spokojnych, ale też radosnych 
i aromatycznych Świąt, w gronie ukochanych osób 
oraz dużo szczęścia w Nowym Roku!





czwartek, 17 grudnia 2015

Józek, nie daruję Ci tej nocy!

Tak sobie nuciłam pod nosem, kiedy o 4 nad ranem kończyłam dla Krzysi strój Józefa na przedszkolne jasełka :) I mimo iż jestem dzisiaj nieprzytomna, to uważam, że było warto. No wyszedł mi Józef jak się patrzy. Tak dobrze, że Amelka brata nie poznała, póki się do niej nie odezwał :)




poniedziałek, 7 grudnia 2015

Komplecik Minnie

Uszyłam maludzie komplecik na pogrzeb mojego taty. Niby dzieci nie muszą na czarno, ale mamy tylko kremowy kombinezon i kremową czapeczkę w motylki. Raziło mnie to. Wzięłam kawałek czarnego polaru, kawalindek bawełny w kropeczki i uszyłam na szybko zestawik :) A, jeszcze dwa kółka z grubego filcu.
Myszka Minnie jak się patrzy. Uwielbiam ją w tym komplecie, choć smutno mi się kojarzy. Tacie by się na pewno spodobał.







czwartek, 3 grudnia 2015

Kalendarz adwentowy

Już w zeszłym roku chciałam zrobić dzieciom kalendarz adwentowy, ale wtedy mój mąż się pospieszył i im kupił. A że byłam wtedy z wielkim brzuchem i miałam jeszcze niegotową wyprawkę dla maludy, to sobie odpuściłam. W tym roku temat wrócił i...zebrałam się jednak w sobie. Co prawda, dopiero na 2.12, ale już jest, wisi i cieszy dzieciaki :) Mam nadzieję, że posłuży nam przez kolejne kilka lat.

Idealny nie jest, ale będzie budził miłe wspomnienie szycia z Melką na kolanach :), przy asyście dwóch pozostałych elfów. Może kiedyś też uszyją podobny dla swoich dzieci? (Choć Julka już mi zapowiedziała, że ona zaklepuje ten dla swoich dzieci :)).

Kalendarz wisi na drzwiach od pokoju dziecięcego.

  

Kieszonki mają różne kształty i rozmiary.

Z cyferkami, za namową Julki poszłam na łatwiznę- napisałam pisakiem do tkanin. I dobrze. Gdybym haftowała, skończyłabym pewnie tydzień przed świętami :)





Z tyłu bawełna w groszki. Uwielbiam ten wzór we wszystkich kolorach :)


Zawieszka na ozdobnej tasiemce- nie widać wyraźnie, ale jest czerwona w złote kropeczki. Do tego haczyk na drzwi.

A co wkładam do środka? Skromnie. Najskromniej, jak się da. Nie zamierzam zbankutować, ani rozpuścić dzieci. Wyznaczyłam sobie limit-ok. 1 zł na dzień na dziecko. (Czyli 2 zł dziennie, bo dla Melki nic w tym roku nie planuję- za mała)
Kupiłam słodycze (koszt pewnie ok.10-20 gr na dzień na dziecko, bo wrzucam skromnie- po jednym dla każdego :))

 Przybory szkolne:  nie przekroczyłam 1,20 zł :)


drobne zabawki (to dobiłam do 1,50, ale wyrównamy słodyczami)


Żeby nam się choinka nie składała na pół, na dole wszyłam listwę, a do środka włożyłam metalowy pręt. Jakiś. Jak mąż go zacznie szukać, to się dowiem, co to było i do czego potrzebne. Na razie się sprawdza w kalendarzu :)


A na drugim blogu zaraz będzie kalendarz zrobiony przez moją klasę :)

niedziela, 29 listopada 2015

Poszewki dla mojego taty

    Mój tata mniej więcej dwa lata temu zachorował. Początkowo nie chciał nam wyjawiać szczegółów, ale widziałyśmy, że jest coraz słabszy, coraz częściej jeździ na badania, a koszyczek z jego lekami pęka w szwach od kolejnych buteleczek, fiolek i pudełek. W końcu poznałyśmy diagnozę, która zwaliła nas z nóg- rak płuc z przerzutami do kości. Miesiąc temu tata trafił do szpitala. Niestety, już nie wrócił do domu. Zmarł we wtorek w nocy.
    Niewiele rzeczy szyłam dla taty, bo uszytki dla panów są moją piętą achillesową. Żałuję, że się bardziej nie wysiliłam. W ostatnim, szpitalnym już czasie uszyłam mu jednak lekką kołderkę (od ciężkich, szpitalnych bolała go noga), poduszkę przeciwodleżynową z minky (nie chciałam jej tu wrzucać, bo to było dla mnie zbyt dołujące) i dwie poszewki na poduszkę. Poszewkom zrobiłam szybkie zdjęcie. Nie zdążyły natomiast posłużyć tacie, bo odszedł zanim nastąpiła zmiana pościeli. Przykro mi, że nie znalazłam chwili, żeby je uszyć choć kilka dni wcześniej :( Gdybym tylko wiedziała......



sobota, 21 listopada 2015

Sposób na jesienne przesilenie

Co robi rękodzielniczka na poprawę nastroju? Jak każda kobieta- zakupy :)


Różowy, zielony i niebieski to ściągacze. Reszta dzianiny. Gratanowa to dresówka. I dla każdej z tych dzianin mam już plan na dalsze życie. Ciekawe czy ktoś uwzględni moje plany na szycie.... :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Książeczka dla Anulki

Znajomy mojej siostry zamówił u mnie książeczkę dla swojej małej córeczki. Malutka ma na imię Ania, więc jak mogłabym odmówić? :)

Książeczka miała być dostosowana dla rocznego dziecka, które słabo widzi. Postawiłam więc na czarno-białe tło i jeden dominujący kolor na każdej stronie. Dodatkowo różne tkaniny i kilka efektów specjalnych.

Książeczka ma wymiary 20x20 i jestem z niej zadowolona. Choć przy kolejnej kilka rzeczy zmienię :)

Na okładce litera A jak Anusia. I rączki do wygodnego przenoszenia książeczki. Plus czerwony grzbiet, bo nie mogłam się powstrzymać :)


Zapięcie, żeby książeczka nie otwierała się nieproszona.



Szeleszczący parasol z rączką z grubej sznurówki i mięciutka gwiazdka wypchana ociepliną.

Śliskie i chłodne serduszko, a w środku koraliki, które można swobodnie przesuwać paluszkiem. Słoneczko ma w środku grzechotkę, a na około frędzle.

Latawiec jest czerwony, ale jeśli spojrzysz pod innym kątem, to zielony. Kokardki odstają. Miś/kotek/myszka jest mięciutki i futrzasty, oczka ma gładkie i śliskie, a nosek chropowaty.


I z tyłu w/unerwiony listek z polaru :)


Przód i tył razem.


Jestem z siebie zadowolona. Będą kolejne :)

wtorek, 10 listopada 2015

Paka na poprawę nastroju

U mnie nadal trochę smutno i nerwowo. Tata nadal w szpitalu.W takich chwilach uczymy się żyć z dnia na dzień, odróżniać problemy duże od błahych i cieszyć się z małych rzeczy.

I właśnie w takim momencie przyszła do nas paka ze Streetcomu, wypchana po brzegi ciasteczkami
dr Gerard. Mniam!




Dzieciaki były zachwycone! Ciasteczka naprawdę pyszne, więc polecamy. Moje ulubione to rurki. Niby bardzo delikatne i kruche, ale jednak nie kruszące się tak mocno jak te tradycyjne rurki.

Melce bardzo smakują ciasteczka Pasja, dorwane przypadkiem :) Starszaki zostawiły je dla mnie na niskiej ławie...

Z serii: Mama, zobacz, co mam! :)





czwartek, 5 listopada 2015

Podsumowanie wyzwania 12 czapek w jeden rok

Na drutach u mnie kolejna czapusia dla kolejnego małego słodziaka w rodzinie, a tymczasem wrzucam podsumowanie wyzwania. Wszystkie czapki, które uszyłam i wydziergałam od listopada 2014 do końca października 2015.



wtorek, 3 listopada 2015

Miła niespodzianka

Od tygodnia przeżywam ciężki czas. Mój chorujący poważnie tata czuje się z dnia na dzień coraz gorzej. Lekarze na zmianę dają i brutalnie odbierają nam nadzieję. Jestem w totalnej rozsypce.

I właśnie w takim trudnym dla mnie czasie przyszła do mnie miła niespodzianka do Ani.  To taki promyczek słońca w naszej szarej codzienności. Zawartość prawie od razu zniknęła w małych łapkach :) Dla mnie ostała się tylko bransoletka. Na szczęście, była za duża na małą łapkę :)

Aniu- dziękuję :)