poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Żądza zemsty- 5/52/2017

Mam kapitalne wyniki w wyzwaniu czytelniczym 2017- po 4 miesiącach tego roku mam na liście aż 6 przeczytanych książek..... Dzisiaj mój numer 5, bo numer 6 chwilowo pożyczyłam sąsiadce i nie mam jak zrobić zdjęcia. Cóż, fajnie, że mam chociaż więcej książek niż minęło miesięcy :)

Tym razem postawiłam znowu na kryminał. Nie byłam do niego przekonana. Ot tak, wzięłam go z półki w bibliotece. Pierwsze kilka stron mnie nie przekonało (tak jest bardzo często), ale po kilku kolejnych akcja tak się rozkręciła tak bardzo, że ciężko było mi się oderwać od książki. Poza tym, język, którym autor opowiada nam tę historie, jest tak przyjemny, że przez książkę się właściwie płynie.

Anne była narkomanką. Dzieckiem bez przyszłości. Przez nałóg wpakowała się w niezłe kłopoty, które doprowadziły ją do zdrady. I to nie byle jakiej, bo doniosła na swojego kochanka, Frankiego, dealera i kryminalistę. Frankie nie wyjdzie na wolność, bo odsiaduje dożywocie, ale czy to oznacza, że nie jest już groźny dla Anne? Niestety, wręcz przeciwnie. Potrzeba zemsty to bardzo silne uczucie....

Jeśli tak jak ja, lubicie mocne wrażenia czytelnicze, polecam :)


piątek, 21 kwietnia 2017

Marchewkowe pole....

Uszytki jeszcze sprzed świąt. Specjalnie do rodzinnych sesji wielkanocnych :) W planie były korzenie w kropeczki albo chociaż paski, ale okazało się, że na dwa tygodnie przed świętami z tekstylnych wywiało gdzieś wszystkie pomarańcze poza gładkimi. No to w kropki są liście. I też jest chyba dobrze, prawda? :)




I moja sis z chłopakami jedzący marchewki :)





 No i można jeszcze tak.... :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Pierwsza sesja

W tym miesiącu zasponsorowałam sobie dużo atrakcji i dużo stresu. Było też ogromne wyzwanie.
W sumie, częściowo zafundowało mi to Ministerstwo Edukacji i reforma.... bo nie ma dla mnie etatu u mnie w szkole. Muszę szukać innej pracy. Między wysyłanie cv a dzwonieniem do szkół w okolicy, postanowiłam zrobić też użytek z moich kursów fotograficznych. Absolutnie nie czuję się jeszcze profesjonalnym fotografem, a i sprzęt zdecydowanie nie taki, ale jednak jakieś podstawy już mam, moje zdjęcia podobają się wielu osobom i nie wypadają wcale słabo w porównaniu z wieloma ofertami w necie (za grube pieniądze...), więc postanowiłam zaryzykować. Nie rzucam pracy w szkole (o ile ona mnie rzuci mnie!), ale fotografia byłaby miłą odskocznią  sposobem na dorobienie.

Rzuciłam wiec hasło wśród dzieciatych znajomych, że zrobię sesję w zamian za prawo do zdjęć. W końcu miło byłoby mieć w swoim portfolio nie tylko własne dzieci. Wiadomość rozeszła się dosyć szybko i już następnego dnia byłam umówiona na zdjęcia dwóch uroczych chłopców- miesięcznego Leonka i półtorarocznego Tymka. Cały tydzień przygotowywałam się do tego i obmyślałam kadry, rekwizyty i ustawienia aparatu. W międzyczasie dogadywałam z mamą chłopców, Eweliną szczegóły.

Kiedy byłam już gotowa, uznałam, że muszę chyba wynająć tira. Na szczęście, okazało się, że moja skromna Fiesta jest całkiem pojemna. Upchnęłam w niej: stawy do teł, statyw do aparatu, 3 tła, plecak z kocykami, wielki koszyk z rekwizytami, aparat, torebkę, 4 dzieci, 3 tornistry i torbę Amelki :) Z częścią sprzętu (no bo bez dzieci i ich tornistrów :)) musiałam się jeszcze dostać na 8.piętro. Na szczęście, winda się nie popsuła i nie musiałam dreptać tak wysoko. Poza tym spotkałam samych miłych ludzi, którzy mi otwierali i przytrzymywali drzwi :)

To teraz efekty mojej pierwszej takiej sesji. Modele mi się trafili pierwszorzędni. Sami zaraz zobaczycie, jaka fotogeniczna rodzinka. Jedyne niedomagania są z mojej strony i ze strony sprzętu. Niestety, na razie nie stać mnie na wymianę sprzętu na lepszy.  Mimo tych niedociągnięć, jestem zadowolona z efektów mojej sesji. Sam oceńcie. Komentarze mile widziane. Pomóżcie mi ocenić, czy dalej iść tą drogą, czy powinnam sobie odpuścić :) Oczywiście, mam zgodę mamy na publikację zdjęć :)

















niedziela, 9 kwietnia 2017

Wiosenna girlanda

Jest! Udało mi się wreszcie odkopać maszynę i coś nawet uszyć. Na pierwszy rzut poszła wiosenna girlanda. Mam nadzieję, że teraz pójdzie już z górki :)



niedziela, 2 kwietnia 2017

Pomocy. Szukam nazwy.

Nie zaginęła, co prawda, ale nie mam na nią jakoś pomysłu. Pomożecie?
Chciałabym się bardziej rozkręcić z fotografią dziecięcą, bo sprawia mi to ogromną przyjemność i coraz bardziej podobają mi się efekty mojej pracy. Planuję założyć osobnego bloga w tym celu, ale pomysłu na nazwę brak.  Przeszło mi przez myśl "Foteczki Aneczki", ale czy to nie brzmi zbyt infantylnie i za długo? Ratunku!!!!