wtorek, 10 sierpnia 2010

Luli, luli, maluszku

Nareszcie mój synek się doczekał. Tworzyłam przez bite dwa tygodnie i co usiadłam do maszyny, to ktoś mi przeszkadzał. Najczęściej sam zainteresowany stękał, żeby go wziąć na ręce. Ale w końcu udało się i mogę napisać, że uszyłam Mei Taj :) Mały chyba zadowolony, bo zasnął 5 minut po włożeniu do nosidła :)

Zdjęcia kiepskie, bo nie było w domu nikogo, kto mógłby nam je zrobić.



9 komentarzy:

  1. Ooooo , i mamie będzie lżej np odkurzac;) Świetnie wyszło . A ja jescze o worku , fajniusi :D I śmieje się , bo go przegapiłam ,a właśnei pod wpływem chwili uszyłam worek dla mojego przyszłego przedszkolaka:D Jutro pewnie czeka mnie szycie drugiego , bo młodszy będzie chciał , ale to fajna odmiana dla anielic;) Pozdrawaim

    OdpowiedzUsuń
  2. Super nosidło! Gratulacje :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny. I w moim ulubionym zetawieniu kolorystycznym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kapitalnie wyszło. Świetne ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu dziekuje za odwiedziny ,nosidło super zawsze chciałam takie mieć :)teraz mój syn wybiera się
    do przedszkola wiec uszyje mu worek na kapcie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysłowe nosidełko.
    Miło mi, że zapisałaś się na moje Candy, losowanie już niedługo:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. już wiem o co ci chodziło w poscie pod candy

    aniu to w zabawie podaj dalej mozna
    wziąść udział tylko 3 razy
    ktoś na blogu ogłasz zabawe zapisują się trzy osoby ale te trzy muszą na swoim blogu rówież obdarować trzy osoby

    OdpowiedzUsuń