Że będę szyła jeszcze jedną, było oczywiste od momentu, kiedy Julka zobaczyła, co wczoraj sobie uszyłam. Od razu jej się przypomniało, że ją też kłują pasy :)
I tak powstała osłonka niebiesko-beżowa. Z jednej strony bawełna w kropeczki, z drugiej milutki polar. Na dzisiejszy upał polar był za gorący, więc Julka wybrała bawełnę. Ta możliwość wyboru podoba się jej chyba najbardziej :)
A kiedy jechałam z dziećmi i moja babcią do rodziców na obiad, babcia całą drogę trzymała swój pas w ręce, odciągając go od siebie...... Hm, cóż było uszynić? Kiedy wróciłam na chwilę od rodziców do domu (żal mi było psa i przyjechałam ją zabrać do ogródka rodziców), przysiadłam na chwilkę do maszyny. Ależ się babcia zdziwiła, kiedy się zapinała w pasy :)
pas pasażera:
I Julki: bawełna
i błękitny polarek
Etykiety
Ciuszki dla dzieciaków
(137)
książki
(69)
dla niemowlaczka
(56)
Małe szyjątka
(55)
czapki
(47)
Inne
(46)
Szyjątka dla dzieciaczków
(44)
Zabawy
(39)
Na drutach
(34)
Kulinarne
(31)
sukienka
(25)
przebrania
(23)
wyzwanie
(22)
Candy
(21)
spodnie
(21)
Boże Narodzenie
(20)
Wielkanoc
(19)
dla przedszkolaka
(19)
fotografie
(19)
BuJo
(18)
wyzwania czytelnicze 2015
(18)
metkowiec
(17)
torby/torebki
(17)
wyzwanie czytelnicze 2016
(17)
bullet journal
(16)
Moje przemyślonka
(15)
Tutki
(15)
etui
(15)
poduszki
(15)
spódnica
(15)
wyzwanie czyt.2017
(14)
12 czapek w jeden rok
(12)
Na szydełku
(11)
prezenty
(11)
zakupy
(11)
DIY
(10)
haft
(10)
kominy
(10)
Kiermasz
(9)
okładki
(9)
przepisy
(9)
dla lalki
(8)
do domu
(8)
domowe sposoby
(8)
fotografia
(8)
opaski
(8)
torty
(8)
bajkowe postaci
(7)
ciasta
(7)
fartuszki
(7)
wyzwania czyt.2018
(7)
z papieru
(7)
Moje mieszkanko
(6)
Teraz Ja! Kobieta
(6)
kapelusz
(6)
osłonka na pasy
(6)
piżamki
(6)
wymianka
(6)
wyzwanie czyt.2019
(6)
Julka szyje
(5)
bluzka
(5)
ciastka
(5)
do auta
(5)
dom
(5)
polecam
(5)
worki
(5)
wyzwanie czyt.2018
(5)
zające
(5)
Tańce z pędzlem i farbami
(4)
Tilda
(4)
króliki
(4)
maty
(4)
pojemniki
(4)
recykling
(4)
wiosna
(4)
kosmetyczki
(3)
pies
(3)
piórnik
(3)
pokrowce
(3)
wyzwania czytelnicze
(3)
zabawki
(3)
zakładki do książek
(3)
zdrowie
(3)
Walentynki
(2)
dekoracje
(2)
girlandy
(2)
kartki
(2)
podkładki
(2)
pomagamy
(2)
pościel
(2)
quietbook/książeczka sensoryczna
(2)
sweterki
(2)
w moim ogrodzie
(2)
z drewna
(2)
fotorekwizyty
(1)
kalendarz adwentowy
(1)
kaligrafia
(1)
lalki
(1)
rekwizyty do sesji foto na drutach uszyte poduszeczki
(1)
tuniki
(1)
sobota, 5 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
Jak uszyć osłonkę na pasy- DIY.
Nareszcie coś uszyłam!!!!!!!A to sukces, bo od kilku tygodni robiło mi się niedobrze na sam widok maszyny. Jej dźwięk mnie jakoś odstraszał. Na tyle skutecznie, że ostatnią rzeczą, którą uszyłam była sukienka Julki na wesele siostry. Hm, właśnie przypomniałam sobie, że uszyłam jeszcze krawacik dla Krzysia, ale to następnym razem może :)
W każdym razie jest coś, co mnie zawsze odstrasza od auta latem- poobcierana od pasów szyja. Moja pasy są dość mocno poobdzierane. Cóż, moje auto jest już pełnoletnie, a więc pasy też. I za każdym razem przycierają mi szyję i potem nie wiem, skąd mam tam ciągle jedną niegojącą się ranę. A że uwielbiam prowadzić auto, to rana zagoić się nie chce aż do ....chłodniejszych dni, kiedy na szyi mam chociaż apaszkę.
Postanowiłam więc zakończyć problem i brak weny zarazem. A co.
Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, bo mistrzem sweetfoci nie jestem, jak widać :) Poza tym zdjęcia robione grubo po 21 i makijaż został w domu :)
Gdyby ktoś też chciał takie, to podaję przepis. Nawet dla początkujących :)
Szablon to prostokąt o wymiarach 20 na 22 cm, o zaokrąglonych na oko brzegach. Zaokrąglenie nie jest konieczne. Czysta fanaberia :)
Na środku wierzchniej tkaniny zaznaczyłam sobie i przepikowałam przez wszystkie warstwy szerokość mojego pasa. Mogłam ciut szerzej, ale to moje pierwsze podejście do osłonki na pasy, więc się czuję usprawiedliwiona.
Teraz przyszywamy rzep- jedną część na stronie wierzchniej, a drugą na spodniej. Przyszywamy go tylko do pojedynczej warstwy materiału. Mimo to łatwo go przymierzyć, bo wszystkie warstwy są już przepikowane i trzymają się ładnie razem.
Teraz przeszywamy brzegi zygzakiem, żeby nam się nie rozjeżdżały....
i wykańczamy lamówką. I voila! :)
niedziela, 22 czerwca 2014
Szyciowo, choć nie ja
Dziś szyciowo, choć to nie moje dzieło. To znaczy pośrednio moje, bo moja córcia zasiadła do maszyny i uszyła sobie piórnik, w ramach zajęć koła krawieckiego, które prowadzę w szkole. Więc trochę paluchów w tym zamoczyłam :)
Jestem bardzo dumna z tego jej piórnika.
Ja pewnie wrócę tu po 27.06, kiedy już skończy się szaleństwo z drukowaniem świadectw, pisaniem sprawozdań itd. A wtedy....... na pewno pojawi się obiecane candy, skoro dobiłam do 100 obserwatorów :)
Jestem bardzo dumna z tego jej piórnika.
Ja pewnie wrócę tu po 27.06, kiedy już skończy się szaleństwo z drukowaniem świadectw, pisaniem sprawozdań itd. A wtedy....... na pewno pojawi się obiecane candy, skoro dobiłam do 100 obserwatorów :)
niedziela, 8 czerwca 2014
Znowu kulinarnie
Ale mam nadzieję, że kolejny post będzie już znowu szyciowy. Ostatnio krucho u mnie z czasem. Zbliża się koniec roku szkolnego- oceny, sprawozdania, zebrania, spotkania.... W życiu osobistym też trochę dużych zmian, więc nie mam czasu nawet spojrzeć na maszynę, a co dopiero na szycie. Ale tak już tęsknię za szyciem, że myślę, że w tym tygodniu coś uszyję. Lista planów szyciowych jest pokaźna......
A tymczasem znowu kulinarnie- bułeczki z czosnkiem i bazylią. Nie wszystkie, bo dzieciaki chciały kilka do dżemu. Ale zapach rozchodzący się po domu w czasie pieczenia- cudny!!!
Oczywiście, dzieciaki bardzo pomagały. Właściwie to bułeczki były ich pomysłem. Skorzystałam w reszty drożdży i przepisu na pizzę. Nie byłam pewna czy to wypali, ale wyszły pyszne. Sami zobaczcie:
Skórka wyszła trochę twarda (następnym razem posmaruję ją wodą albo jajkiem), ale w środku wyszły bardzo mięciutkie i pyszne.
A tymczasem znowu kulinarnie- bułeczki z czosnkiem i bazylią. Nie wszystkie, bo dzieciaki chciały kilka do dżemu. Ale zapach rozchodzący się po domu w czasie pieczenia- cudny!!!
Oczywiście, dzieciaki bardzo pomagały. Właściwie to bułeczki były ich pomysłem. Skorzystałam w reszty drożdży i przepisu na pizzę. Nie byłam pewna czy to wypali, ale wyszły pyszne. Sami zobaczcie:
Bułeczka Krzysia :)
Skórka wyszła trochę twarda (następnym razem posmaruję ją wodą albo jajkiem), ale w środku wyszły bardzo mięciutkie i pyszne.
wtorek, 20 maja 2014
Zupa bagienna i brak weny i czasu
Ostatnio dużo mniej postów wrzucam na bloga i więcej kulinarnych. No bo jeść trzeba :) Niestety, do maszyny mi nie po drodze. Brakuje czasu i weny. Mam nadzieję, że to wkrótce minie, bo kolejka czeka. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że kilka dni temu posprzątałam koło maszyny. Ba, przejrzałam nawet tkaniny i zrobiłam w głowie listę rzeczy do uszycia. To już dobry początek, prawda?
A tymczasem bawię się więcej w kuchni. Ostatnio była u nas zupa bagienna :)
Kto ma ochotę, to potrzebuje:
- paczki lub dwóch zielonego mrożonego groszku (w puszce też może być, ale u mnie schodziły na to minimum 3-4 puszki)
- włoszczyznę
- ser mozarella - niekoniecznie
- groszek ptysiowy
Najpierw robimy wywar warzywny. Jak już jest gotowy, dodajemy groszek i gotujemy, aż zmięknie. Wyławiamy włoszczyznę oprócz marchewki. Wywar z groszkiem i marchewka rozdrabniamy. Podgrzewamy dodając sera. Jak się roztopi, można wcinać, posypując zupkę groszkiem ptysiowym. Dzieciaki, początkowo nieufne, wcinały aż im się uszy trzęsły :)
A tymczasem bawię się więcej w kuchni. Ostatnio była u nas zupa bagienna :)
Kto ma ochotę, to potrzebuje:
- paczki lub dwóch zielonego mrożonego groszku (w puszce też może być, ale u mnie schodziły na to minimum 3-4 puszki)
- włoszczyznę
- ser mozarella - niekoniecznie
- groszek ptysiowy
Najpierw robimy wywar warzywny. Jak już jest gotowy, dodajemy groszek i gotujemy, aż zmięknie. Wyławiamy włoszczyznę oprócz marchewki. Wywar z groszkiem i marchewka rozdrabniamy. Podgrzewamy dodając sera. Jak się roztopi, można wcinać, posypując zupkę groszkiem ptysiowym. Dzieciaki, początkowo nieufne, wcinały aż im się uszy trzęsły :)
piątek, 9 maja 2014
Cannelloni inaczej
Przyszła mi ochota na cannelloni. Niestety, na jego wypychanie farszem- nie :) Wykorzystałam więc podpatrzony na zszywce pomysł i podgotowane lekko rurki zalałam sosem bolońskim, posypałam żółtym serem i zapiekłam w piekarniku. Powiem krótko- mniam! Dzieciaki były z początku sceptycznie nastawione- jesteśmy na etapie nielubienia nowości, ani rzeczy, których dawno nie jedli. Postanowiłam nie naciskać. Julkę poprosiłam, żeby zjadła jeden mały kawałek- zjadła całą porcję i dokładkę. Krzysia nie namawiałam, bo je obiadki w przedszkolu. Ale jak poszłam na chwilę do kuchni, to mi co nieco z talerze zniknęło :) I tym sposobem obiadek zniknął. Pozostało jednak po nim miłe wspomnienie. Na pewno to powtórzymy.
Smacznego!
Smacznego!
poniedziałek, 5 maja 2014
Kolejna sukienka na wesele
Tym razem fioletowa. Zamiast bawełny wybrałam satynę bawełnianą i tiul. Efekt był, ale ile się napracowałam to moje. Oczywiście, spódnica krojona z koła. Za mądre się zrobiło to moje dziecko w tej kwestii.....
Zamek z tyłu zastąpiłam tym razem guziczkami i nie jestem do końca zadowolona. Satyna śliska i troczki mi się porozjeżdżały przy przyszywaniu. Na szczęście nie był ich widać, bo było za zimno i Julka biegała w sweterku. I nie wiem czy jeszcze kiedyś założy tę sukienkę, bo w tiulu już zrobiła dziurę :)
Zamek z tyłu zastąpiłam tym razem guziczkami i nie jestem do końca zadowolona. Satyna śliska i troczki mi się porozjeżdżały przy przyszywaniu. Na szczęście nie był ich widać, bo było za zimno i Julka biegała w sweterku. I nie wiem czy jeszcze kiedyś założy tę sukienkę, bo w tiulu już zrobiła dziurę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























