sobota, 27 czerwca 2015

Serce za serce

Planów miałam wiele. Pierwsze były bardzo ambitne i czasochłonne, potem już coraz mniej.... Im bliżej piątku, tym bardziej spuszczałam z tonu. I było mi smutno, że znowu się nie wyrobiłam. A przeciez mogłam to wymyślić w marcu, jak składałam dokumenty do nowego przedszkola. Albo w kwietniu, kiedy już wiedziałam, że Krzyś został przyjęty ( w sumie to wiedziałam już w marcu, bo spełnił wszystkie warunki). Mogłam też na początku czerwca, kiedy dotarło do mnie, że został ostatni miesiąc. Mogłam. Ale chyba nie byłabym sobą, gdybym nie szyła tego na ostatnią chwilę. Bardzo jestem na siebie zła, że absolutnie zawsze tak wychodzi. Potem zazwyczaj zarywam nockę i idę nieprzytomna, ale...przygotowana. Dziś było ciut inaczej. Postawiłam jednak na sen. A panie dostały serduszka pełne słodyczy, podpatrzone na jakimś zagranicznym blogu. Dorzuciłam kilka słów podziękowania, przewiązałam wstążką, do tego róża wysoka jak Krzyś i gotowe :)



Chyba nie wyszło źle. Jak sądzicie?
A następnym razem serio wezmę się wcześniej. No serio, serio.

6 komentarzy:

  1. Super pomysl! Czasem takie najprostrze prezenty ale dane od serca sa najlepsze :) Napewno paniom zapadna one w pamieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Mam nadzieję, że paniom też się spodobały :)

      Usuń
  2. Mam to samo! Czytałam o tym ostatnio: http://projektantczasu.pl/prokrastynacja/ . A pomysł na serduszka świetny - na pewno paniom było miło dostać takie upominki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam i to dokładnie o mnie :) Teraz też powinnam siedzieć przy maszynie....

      Usuń