Od poniedziałku siedzę w domu i już na głowę dostaję. A przede mną jeszcze kolejny tydzień, bo dzisiaj się okazało, że przeziębienie przerodziło się w zapalenie oskrzeli, pomimo mojego posłusznego łykania obrzydliwych syropów na kaszel. Głupio mi, bo dopiero co zmieniłam pracę, a tu już 2 tygodnie zwolnienia, ale co ja poradzę.
Myślałam, że będzie mi tak fajnie posiedzieć w domu,ale już dostaję na głowę. Na szczęście mały zapas tkanin w domu mam, maszyna sprawna, rączki zdrowe, więc działam :)
Wczoraj uszyłam dla Julci spódniczkę z moich podartych jeansów i dla siebie okładkę do kalendarza. Nie mogłam znieść tych latających po całej torebce karteluszków. Teraz jest porządniej :) W planie jeszcze miliardy rzeczy, więc mam co robić. Żeby mi się tylko chciało, tak jak mi się nie chce...
W spódniczce spaprałam trochę wszycie gumki, bo mogłam ją naciągnąć, zamiast robić nieudane zakładki,a le co tam. jak na pierwszy raz jestem zadowolona.
nadal nie panuję nad odwracającymi się zdjęciami.... :)
Miłego dnia!
Etykiety
Ciuszki dla dzieciaków
(137)
książki
(69)
dla niemowlaczka
(56)
Małe szyjątka
(55)
czapki
(47)
Inne
(46)
Szyjątka dla dzieciaczków
(44)
Zabawy
(39)
Na drutach
(34)
Kulinarne
(31)
sukienka
(25)
przebrania
(23)
wyzwanie
(22)
Candy
(21)
spodnie
(21)
Boże Narodzenie
(20)
Wielkanoc
(19)
dla przedszkolaka
(19)
fotografie
(19)
BuJo
(18)
wyzwania czytelnicze 2015
(18)
metkowiec
(17)
torby/torebki
(17)
wyzwanie czytelnicze 2016
(17)
bullet journal
(16)
Moje przemyślonka
(15)
Tutki
(15)
etui
(15)
poduszki
(15)
spódnica
(15)
wyzwanie czyt.2017
(14)
12 czapek w jeden rok
(12)
Na szydełku
(11)
prezenty
(11)
zakupy
(11)
DIY
(10)
haft
(10)
kominy
(10)
Kiermasz
(9)
okładki
(9)
przepisy
(9)
dla lalki
(8)
do domu
(8)
domowe sposoby
(8)
fotografia
(8)
opaski
(8)
torty
(8)
bajkowe postaci
(7)
ciasta
(7)
fartuszki
(7)
wyzwania czyt.2018
(7)
z papieru
(7)
Moje mieszkanko
(6)
Teraz Ja! Kobieta
(6)
kapelusz
(6)
osłonka na pasy
(6)
piżamki
(6)
wymianka
(6)
wyzwanie czyt.2019
(6)
Julka szyje
(5)
bluzka
(5)
ciastka
(5)
do auta
(5)
dom
(5)
polecam
(5)
worki
(5)
wyzwanie czyt.2018
(5)
zające
(5)
Tańce z pędzlem i farbami
(4)
Tilda
(4)
króliki
(4)
maty
(4)
pojemniki
(4)
recykling
(4)
wiosna
(4)
kosmetyczki
(3)
pies
(3)
piórnik
(3)
pokrowce
(3)
wyzwania czytelnicze
(3)
zabawki
(3)
zakładki do książek
(3)
zdrowie
(3)
Walentynki
(2)
dekoracje
(2)
girlandy
(2)
kartki
(2)
podkładki
(2)
pomagamy
(2)
pościel
(2)
quietbook/książeczka sensoryczna
(2)
sweterki
(2)
w moim ogrodzie
(2)
z drewna
(2)
fotorekwizyty
(1)
kalendarz adwentowy
(1)
kaligrafia
(1)
lalki
(1)
rekwizyty do sesji foto na drutach uszyte poduszeczki
(1)
tuniki
(1)
piątek, 25 marca 2011
czwartek, 24 marca 2011
Moje małe tejemnice
Justyna zaprosiła mnie do zabawy "Moje małe tajemnice". Za zaproszenie bardzo dziękuję :)
Hm, nie wiem tylko, które tajemnice by tu przed Wami odkryć. Bo wiadomo, że jakieś trzeba zachować dla siebie :)
Po głębszym zastanowieniu ( 30 sekund :)) dochodzę do wniosku, że nie wiecie o mnie, że:
1. uwielbiam szarlotkę z lodami i bitą śmietaną. To jest mój stały zestaw w kawiarniach :)
2. kocham czytać kryminały. Najlepsze są te, które trzeba czytać pod kocem....ze strachu :D
3. Nie pijam kawy, bo nie lubię. Za to uwielbiam waniliowe Cappuccino.
4. Potrafię brzdąkać na pianinie i gitarze
5. Uwielbiam słuchać muzyki klasycznej. To mnie zawsze odpręża.
6. Jeszcze nie znalazłam w życiu tego czegoś, w czym jestem naprawdę dobra i to mnie strasznie irytuje
7. Jestem strasznie niecierpliwa. Szycie i robienie na drutach jest dla mnie próbą. Dlatego większość moich prac jest niedokładna. Ale pracuję nad tym.
8. Jestem potworną gadułą. Mój tata mówi, że gdyby mi płacili za gadanie, byłabym bogata. :)
9. Kiedyś jeździłam konno i kto wie, czy jeszcze do tego nie wrócę. Uwielbiałam to.
10. Od czasu pierwszej ciąży boję się psów. Kiedyś wpychałam łapy przez płoty i głaskałam wszystkie. Teraz potrafię przejść na drugą stronę ulicy na widok dużego egzemplarza.
Tyle wystarczy :)
A teraz do zabawy zapraszam: Kasię i ...Kasię :)
Hm, nie wiem tylko, które tajemnice by tu przed Wami odkryć. Bo wiadomo, że jakieś trzeba zachować dla siebie :)
Po głębszym zastanowieniu ( 30 sekund :)) dochodzę do wniosku, że nie wiecie o mnie, że:
1. uwielbiam szarlotkę z lodami i bitą śmietaną. To jest mój stały zestaw w kawiarniach :)
2. kocham czytać kryminały. Najlepsze są te, które trzeba czytać pod kocem....ze strachu :D
3. Nie pijam kawy, bo nie lubię. Za to uwielbiam waniliowe Cappuccino.
4. Potrafię brzdąkać na pianinie i gitarze
5. Uwielbiam słuchać muzyki klasycznej. To mnie zawsze odpręża.
6. Jeszcze nie znalazłam w życiu tego czegoś, w czym jestem naprawdę dobra i to mnie strasznie irytuje
7. Jestem strasznie niecierpliwa. Szycie i robienie na drutach jest dla mnie próbą. Dlatego większość moich prac jest niedokładna. Ale pracuję nad tym.
8. Jestem potworną gadułą. Mój tata mówi, że gdyby mi płacili za gadanie, byłabym bogata. :)
9. Kiedyś jeździłam konno i kto wie, czy jeszcze do tego nie wrócę. Uwielbiałam to.
10. Od czasu pierwszej ciąży boję się psów. Kiedyś wpychałam łapy przez płoty i głaskałam wszystkie. Teraz potrafię przejść na drugą stronę ulicy na widok dużego egzemplarza.
Tyle wystarczy :)
A teraz do zabawy zapraszam: Kasię i ...Kasię :)
wtorek, 15 marca 2011
Poduszeczki pod pupeczki i saszetka
Na początku serdecznie dziękuję Mamasi i Monice 75 za śliczne karteczki urodzinowe :) Ależ mi radochę sprawiły :D Nie ma to jednak jak dostać kartkę pocztą polską.
Oto karteczki: ( nie wiem dlaczego zdjęcia znowu weszły bokiem...)

od Mamasi
Od Moniki75
A to podusie-krzywusie :), które uszyłam dla moich szkrabów, które wiecznie przesiadują na podłodze. Szyłam je jakiś miesiąc, na raty, jak dzieci spały. Jula od razu zażyczyła sobie z konikiem, a dla Krzysia długo nie mogłam nic wymyślić. Ale z pomocą przyszedł nieświadomie mój małżonek, który wtedy oglądał ciągle program na animal planet (chyba tam)o "polowaniach" na statki wielorybnicze. No i stąd pomysł na krzysiowego wielorybka :)
Podusie sa mega krzywe, ale gdyby ktoś pytał, to tak miało być. I tej wersji będę się trzymała :) Miały być czworokątne to są :D A następne wyjdą lepsze.
Oprócz tego, z potrzeby chwili uszyłam sobie jeszcze saszetkę na pieniążki klasowe, które latały mi po torebce, bo koperty są za słabe. A że ciągle na coś zbieram, to sie przyda.
Wzorek wiosenny, choć kolorystyka niezbyt :) Po prostu na razie szyję z tego, co mam w zapasie, bo brak czasu, kasy i miejsca na inne tkaniny. A szkoda....
Oto karteczki: ( nie wiem dlaczego zdjęcia znowu weszły bokiem...)

od Mamasi
Od Moniki75
A to podusie-krzywusie :), które uszyłam dla moich szkrabów, które wiecznie przesiadują na podłodze. Szyłam je jakiś miesiąc, na raty, jak dzieci spały. Jula od razu zażyczyła sobie z konikiem, a dla Krzysia długo nie mogłam nic wymyślić. Ale z pomocą przyszedł nieświadomie mój małżonek, który wtedy oglądał ciągle program na animal planet (chyba tam)o "polowaniach" na statki wielorybnicze. No i stąd pomysł na krzysiowego wielorybka :)
Podusie sa mega krzywe, ale gdyby ktoś pytał, to tak miało być. I tej wersji będę się trzymała :) Miały być czworokątne to są :D A następne wyjdą lepsze.
Oprócz tego, z potrzeby chwili uszyłam sobie jeszcze saszetkę na pieniążki klasowe, które latały mi po torebce, bo koperty są za słabe. A że ciągle na coś zbieram, to sie przyda.
Wzorek wiosenny, choć kolorystyka niezbyt :) Po prostu na razie szyję z tego, co mam w zapasie, bo brak czasu, kasy i miejsca na inne tkaniny. A szkoda....
niedziela, 27 lutego 2011
Wymianka Walentynkowa i skrzyneczka
Mimo zmiany pracy energii nadal brak. A właściwie to trochę jej wróciło, ale ukierunkowała się na razie na prace domowe. I to chyba dobrze, bo mieszkanie SIĘ troszkę zapuściło od września... Ale wychodzimy na prostą. Poza tym sprezentowaliśmy sobie na roczek Krzysiulińskiego zmywarkę, więc w kuchni od razu czyściej :)
Dzisiaj wklejam fotki prezenciku wymiankowego od Emilii. Dotarł troszkę opóźniony, ale zawartość paczuszki mi to zrekompensowała :)
Paczuszka ode mnie dla Magdy poleciało moje pierwsze biscornu (nieco pokraczne, co mam nadzieję Magda wybaczy, ale Krzysio pomagał mamusi :) ), skarpeta na komórkę i troszkę słodkości.
Skarpeta na żywo wygląda zdecydowanie ładniej, ale zdjęcie robione na szybko, tuż przed wysyłką.
A takie śliczności przygotowała dla swojego chrześniaka na roczek moja siostra.Póki co mamusia bardziej docenia niż synek :)
A skrzyneczka została zapakowana w taka oto oryginalną torbę :)
A w środku torby znalazła się jeszcze oczywiście kartka z życzeniami:
Podobną dostała Julcia na 4-te urodzinki w grudniu:
Karteczki w zestawie :)
A na koniec skromne jedno zdjątko z bardzo skromniusią, ale jakże przydatna poduszeczką na igły. Stworzono w 5 minut w wyniku wkurzenia na uciekające szpilki :)
i na dzisiaj tyle. Ale już niedługo będzie mam nadzieję wysyp zdjęć, bo robię kilka rzeczy. Wszystkie na raz i każda po trochu oczywiście, jak przystało na mega niezorganizowaną osobę :)
Dzisiaj wklejam fotki prezenciku wymiankowego od Emilii. Dotarł troszkę opóźniony, ale zawartość paczuszki mi to zrekompensowała :)
Paczuszka ode mnie dla Magdy poleciało moje pierwsze biscornu (nieco pokraczne, co mam nadzieję Magda wybaczy, ale Krzysio pomagał mamusi :) ), skarpeta na komórkę i troszkę słodkości.
Skarpeta na żywo wygląda zdecydowanie ładniej, ale zdjęcie robione na szybko, tuż przed wysyłką.
A takie śliczności przygotowała dla swojego chrześniaka na roczek moja siostra.Póki co mamusia bardziej docenia niż synek :)
A skrzyneczka została zapakowana w taka oto oryginalną torbę :)
A w środku torby znalazła się jeszcze oczywiście kartka z życzeniami:
Podobną dostała Julcia na 4-te urodzinki w grudniu:
Karteczki w zestawie :)
A na koniec skromne jedno zdjątko z bardzo skromniusią, ale jakże przydatna poduszeczką na igły. Stworzono w 5 minut w wyniku wkurzenia na uciekające szpilki :)
i na dzisiaj tyle. Ale już niedługo będzie mam nadzieję wysyp zdjęć, bo robię kilka rzeczy. Wszystkie na raz i każda po trochu oczywiście, jak przystało na mega niezorganizowaną osobę :)
sobota, 5 lutego 2011
Rozkręcam się
Moja babcia jutro obchodzi swoje 80. urodziny i cały czas się zastanawiałam, co tu jej dać. Kupne prezenty zazwyczaj nie znajdują uznania babci, a że z zawodu jest krawcową i cieszy się, że ciągnie mnie do szycie, to postanowiłam coś jej uszyć. Jednak nic dobrego nie mogłam wymyślić. W końcu kilka dni temu zobaczyłam ja jakimś blogu ( przepraszam, ale nie pamiętam czyim, a nie mogłam później odnaleźć tego posta) świetną rękawicę kuchenną w kształcie serca. Bezczelnie spapugowałam pomysł i uszyłam podobną. (Bardziej pokraczną :) )
Oto efekt:
Oprócz tego naprawiłam wczoraj "śmietelnie" poplamioną koszulkę :) i uszyłam rękawicę kuchenną dla Julci. Młoda zachwycona, a robota żadna, bo jakieś 20 minut szycia :)
To na razie tyle, ale się rozkręcam :)
Oto efekt:
Oprócz tego naprawiłam wczoraj "śmietelnie" poplamioną koszulkę :) i uszyłam rękawicę kuchenną dla Julci. Młoda zachwycona, a robota żadna, bo jakieś 20 minut szycia :)
To na razie tyle, ale się rozkręcam :)
sobota, 29 stycznia 2011
Bez zdjęć na razie
Na razie nie mam niczego nowego do pokazania, ale już wkrótce na pewno coś się pojawi. Jakoś mi ostatnio brakowało weny i czasu. Humor tez nie dopisywał. Wszystko to za sprawą pracy, która mnie wykańczała psychicznie. Ale powiedziałam Basta i złożyłam wypowiedzenie.
Dzisiaj czuję się wolna i pełna nadziei, że w nowej pracy będzie mi lepiej. Na pewno skończy się moje wieczne siedzenie przy komputerze w celu wrzucenia materiałów na 4 strony www powiązane ze szkołą. To była masakra. Moje dzieci oglądały mnie tylko zza monitora, a mąż oglądał mnie głównie śpiącą, bo zasypiałam ok.22 z dziećmi i potem od ok.24- 4 rano nadrabiałam zaległości w pracach domowych i do pracy. Do tego ogromny stres, który powodował, że nie mogłam się zorganizować. Okropność.
Myślałam, że dam radę przetrwać chociaż do końca roku szkolnego,ale pękłam. Moje własne dzieci i moje zdrowie psychiczne są dla mnie ważniejsze niż praca. Byłam gotowa iść na bezrobocie. Nawet mąż się na tą opcję zgodził, co znaczy, że musiało być już widać, że jest ze mną źle.
I nagle mój anioł stróż dał o sobie znać i w środę dostałam wiadomość, że mam nową pracę od po feriach :) Wczoraj złożyłam wypowiedzenie z ulgą i bez stresu, że sobie nie poradzimy finansowo :)
Dodatkowo wygląda na to, że będę miała teraz zdecydowanie więcej czasu. No i od poniedziałku mam 2 tygodnie ferii, więc na pewno wrócę do moich robótek. Maszyna ciągle mnie woła, głowa pęka od pomysłów, a w koszyczku podręcznym czeka kilka rozpoczętych robótek na drutach. Aż mnie ręce swędzą. Oby dzieci poszły dzisiaj wcześniej spać..... :)
Dzisiaj czuję się wolna i pełna nadziei, że w nowej pracy będzie mi lepiej. Na pewno skończy się moje wieczne siedzenie przy komputerze w celu wrzucenia materiałów na 4 strony www powiązane ze szkołą. To była masakra. Moje dzieci oglądały mnie tylko zza monitora, a mąż oglądał mnie głównie śpiącą, bo zasypiałam ok.22 z dziećmi i potem od ok.24- 4 rano nadrabiałam zaległości w pracach domowych i do pracy. Do tego ogromny stres, który powodował, że nie mogłam się zorganizować. Okropność.
Myślałam, że dam radę przetrwać chociaż do końca roku szkolnego,ale pękłam. Moje własne dzieci i moje zdrowie psychiczne są dla mnie ważniejsze niż praca. Byłam gotowa iść na bezrobocie. Nawet mąż się na tą opcję zgodził, co znaczy, że musiało być już widać, że jest ze mną źle.
I nagle mój anioł stróż dał o sobie znać i w środę dostałam wiadomość, że mam nową pracę od po feriach :) Wczoraj złożyłam wypowiedzenie z ulgą i bez stresu, że sobie nie poradzimy finansowo :)
Dodatkowo wygląda na to, że będę miała teraz zdecydowanie więcej czasu. No i od poniedziałku mam 2 tygodnie ferii, więc na pewno wrócę do moich robótek. Maszyna ciągle mnie woła, głowa pęka od pomysłów, a w koszyczku podręcznym czeka kilka rozpoczętych robótek na drutach. Aż mnie ręce swędzą. Oby dzieci poszły dzisiaj wcześniej spać..... :)
środa, 12 stycznia 2011
Paczuszka z wymianki
Wczoraj doszła do mnie długo oczekiwana paczuszka od Ani Koniecznej, z wymianki u Matricarii. Jestem zachwycona i...zawstydzona, bo paczuszka ode mnie była zdecydowanie skromniejsza niż ta, która do mnie przyszła.
Całość wyglądała tak:
A po rozpakowaniu moje oczy (i nie tylko) ucieszyły:
aż 4 cudnej urody podkładeczki. Muszę przyznać, że te kropkowane podbiły moje serce w 2 sekundy :D
Serducho- zaraz zawiśnie na choince.
Notesik, który bardzo mi się przyda,bo karteczki zawsze latają u mnie luzem,a teraz będą mogły dumnie leżeć na wierchu, w takiej ładnej oprawie.
Aniu, jeszcze raz bardzo dziękuję!!!!
A mi potrzeba chyba silnego kopa w cztery litery, bo od dawna niczego nie zrobiłam. Na wszystkich drutach, które posiadam mam za to rozpoczęte robótki. Tylko czasu i sił na ich kończenie mi brakuje. A tu jeszcze kilka innych pomysłów w głowie. Trudno, na razie wszystko czeka do ferii. Mam nadzieję, że w ferie będą posty co najmniej co drugi dzień :) Tego mi życzcie.
Całość wyglądała tak:
A po rozpakowaniu moje oczy (i nie tylko) ucieszyły:
aż 4 cudnej urody podkładeczki. Muszę przyznać, że te kropkowane podbiły moje serce w 2 sekundy :D
Serducho- zaraz zawiśnie na choince.
Notesik, który bardzo mi się przyda,bo karteczki zawsze latają u mnie luzem,a teraz będą mogły dumnie leżeć na wierchu, w takiej ładnej oprawie.
Aniu, jeszcze raz bardzo dziękuję!!!!
A mi potrzeba chyba silnego kopa w cztery litery, bo od dawna niczego nie zrobiłam. Na wszystkich drutach, które posiadam mam za to rozpoczęte robótki. Tylko czasu i sił na ich kończenie mi brakuje. A tu jeszcze kilka innych pomysłów w głowie. Trudno, na razie wszystko czeka do ferii. Mam nadzieję, że w ferie będą posty co najmniej co drugi dzień :) Tego mi życzcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































