Tym razem skorzystałam z szablonu z Burdy (nr 1/2016). Kapelusz oczywiście też szyty na ostatnią chwilkę przed wycieczką. I chyba nie będzie ostatnim w tym sezonie, bo wyszedł ciut mały, a Amelka też wyrosła ze swoich. Na szczęście szyło się łatwo i przyjemnie, więc mnie to nie przeraża :)
Z jednaj strony amarantowy w kropeczki, a z drugiej szare i różowe jabłuszka. Miał być z założenia dwustronny, ale tak niestety nie wyszło. Poprawię się przy kolejnym.
Etykiety
Ciuszki dla dzieciaków
(137)
książki
(69)
dla niemowlaczka
(56)
Małe szyjątka
(55)
czapki
(47)
Inne
(46)
Szyjątka dla dzieciaczków
(44)
Zabawy
(39)
Na drutach
(34)
Kulinarne
(31)
sukienka
(25)
przebrania
(23)
wyzwanie
(22)
Candy
(21)
spodnie
(21)
Boże Narodzenie
(20)
Wielkanoc
(19)
dla przedszkolaka
(19)
fotografie
(19)
BuJo
(18)
wyzwania czytelnicze 2015
(18)
metkowiec
(17)
torby/torebki
(17)
wyzwanie czytelnicze 2016
(17)
bullet journal
(16)
Moje przemyślonka
(15)
Tutki
(15)
etui
(15)
poduszki
(15)
spódnica
(15)
wyzwanie czyt.2017
(14)
12 czapek w jeden rok
(12)
Na szydełku
(11)
prezenty
(11)
zakupy
(11)
DIY
(10)
haft
(10)
kominy
(10)
Kiermasz
(9)
okładki
(9)
przepisy
(9)
dla lalki
(8)
do domu
(8)
domowe sposoby
(8)
fotografia
(8)
opaski
(8)
torty
(8)
bajkowe postaci
(7)
ciasta
(7)
fartuszki
(7)
wyzwania czyt.2018
(7)
z papieru
(7)
Moje mieszkanko
(6)
Teraz Ja! Kobieta
(6)
kapelusz
(6)
osłonka na pasy
(6)
piżamki
(6)
wymianka
(6)
wyzwanie czyt.2019
(6)
Julka szyje
(5)
bluzka
(5)
ciastka
(5)
do auta
(5)
dom
(5)
polecam
(5)
worki
(5)
wyzwanie czyt.2018
(5)
zające
(5)
Tańce z pędzlem i farbami
(4)
Tilda
(4)
króliki
(4)
maty
(4)
pojemniki
(4)
recykling
(4)
wiosna
(4)
kosmetyczki
(3)
pies
(3)
piórnik
(3)
pokrowce
(3)
wyzwania czytelnicze
(3)
zabawki
(3)
zakładki do książek
(3)
zdrowie
(3)
Walentynki
(2)
dekoracje
(2)
girlandy
(2)
kartki
(2)
podkładki
(2)
pomagamy
(2)
pościel
(2)
quietbook/książeczka sensoryczna
(2)
sweterki
(2)
w moim ogrodzie
(2)
z drewna
(2)
fotorekwizyty
(1)
kalendarz adwentowy
(1)
kaligrafia
(1)
lalki
(1)
rekwizyty do sesji foto na drutach uszyte poduszeczki
(1)
tuniki
(1)
czwartek, 9 czerwca 2016
niedziela, 5 czerwca 2016
Tunika na wycieczkę
Czytaj- na ostatnią chwilę, bo wycieczka jest jutro. Julka jedzie na zieloną szkołę, po raz pierwszy w życiu. Bardzo się cieszy. Ja też. Zawsze jedno mniej w domu :P
Oczywiście, na ostatnią chwilę okazało się, że Julka wyrosła abolutnie ze wszystkiego, więc musiałyśmy dokupić sandały, spodenki, koszulki i skarpetki. Do tego plecak, bo nie miała się w zapakować. Kiedy już wydawało się, że mamy wszystko.....okazało się, że na wycieczce będą jeżdzić konno, Julka jeździ w leginsach, a nie ma do nich żadnej tuniczki. Załamka. Szybko wyciągnęłam dzianinę, którą kiedys kupiłam za całe 5 zł (dosłownie za 5 zł cały kawałek!!!), bawełnę we wzory łowickie i rz dwa machnęłam tunikę. W takich chwilach jeszcze bardziej kocham mojego overlocka :)
Wykończenie dekoltu
i rękawków
Modelka była już bardzo zmęczona, ale jeszcze dałam radę namówić ja na kilka zdjęć w jeszcze jednej nowej rzeczy. Ale o tym w kolejnym poście, bo ostatnio tak rzadko szyję, że muszę oszczędzać uszytki na kilka postów :)
Oczywiście, na ostatnią chwilę okazało się, że Julka wyrosła abolutnie ze wszystkiego, więc musiałyśmy dokupić sandały, spodenki, koszulki i skarpetki. Do tego plecak, bo nie miała się w zapakować. Kiedy już wydawało się, że mamy wszystko.....okazało się, że na wycieczce będą jeżdzić konno, Julka jeździ w leginsach, a nie ma do nich żadnej tuniczki. Załamka. Szybko wyciągnęłam dzianinę, którą kiedys kupiłam za całe 5 zł (dosłownie za 5 zł cały kawałek!!!), bawełnę we wzory łowickie i rz dwa machnęłam tunikę. W takich chwilach jeszcze bardziej kocham mojego overlocka :)
Wykończenie dekoltu
i rękawków
Modelka była już bardzo zmęczona, ale jeszcze dałam radę namówić ja na kilka zdjęć w jeszcze jednej nowej rzeczy. Ale o tym w kolejnym poście, bo ostatnio tak rzadko szyję, że muszę oszczędzać uszytki na kilka postów :)
środa, 1 czerwca 2016
Jeszcze książka majowa- "Światła, które nie gasną"
Mimo Dnia Dziecka, dziś echo na ten temat na tym blogu (na drugim recenzja miejsca na wycieczkę). Za to wrzucam w końcu drugą majową książkę- rekordowe wyniki, prawda?
Przeczytałam w końcu "Światła, które nie gasną", Krystyny Feldmann. W końcu, bo mam ją przecież od 2. marca! Zaczęłam czytać i....przepadłam. Książka wciągnęła mnie od pierwszych kilku zdań. Ostatnio rzadko mi się to zdarza. Nie wiem czy to kwestia samej autorki, którą miałam przyjemność poznać osobiście (dwuletnia Aneczka grała w panią Krysią w piłkę :)) czy też historii, która choć tak mi odległa (przez czas akcji i samą sytuację głownej bohaterki), to jednak stała się jakaś bliska, jakby się działa obok mnie.
Książka opowiada o teatrze, a jakże, ale nie tylko. Główną bohaterką jest Marta, młoda aktorka, ale też mama i mężatka, która od czasu wojny nie miała wieści od męża. Kobieta oprócz wielu problemów, ma też adoratora, który bardzo naciska na współne życie i jest pewien, że mąż Marty zginął w czasie wojny i czekanie na niego w wierności jest stratą czasu. Czy ma rację? Czy Marta podejmie słuszną decyzję? To już musicie sprawdzić sami. Ostrzegam tylko- książka jest pierwszą częścią powieści, która nie ma niestety kontynuacji. Ja byłam przez kilka dni dosyć rozbita po jej przeczytaniu, bo brakuje mi definitywnego zakończenia. Jeśli jednak dacie radę to przełknąć, polecam, czutajcie.
Książka to mój numer 6/52
Ma 2,3 cm, więc zostało mi jeszcze 148,6 cm.
Znowu wpisałam się w dwa wyzwania tematyczne, bo rodzinne historie są tu i tu bardzo na miejscu. Niestety, leżę z wyzwaniem okładkowym. Trudno, nadrobię w lipcu :)
Przeczytałam w końcu "Światła, które nie gasną", Krystyny Feldmann. W końcu, bo mam ją przecież od 2. marca! Zaczęłam czytać i....przepadłam. Książka wciągnęła mnie od pierwszych kilku zdań. Ostatnio rzadko mi się to zdarza. Nie wiem czy to kwestia samej autorki, którą miałam przyjemność poznać osobiście (dwuletnia Aneczka grała w panią Krysią w piłkę :)) czy też historii, która choć tak mi odległa (przez czas akcji i samą sytuację głownej bohaterki), to jednak stała się jakaś bliska, jakby się działa obok mnie.
Książka opowiada o teatrze, a jakże, ale nie tylko. Główną bohaterką jest Marta, młoda aktorka, ale też mama i mężatka, która od czasu wojny nie miała wieści od męża. Kobieta oprócz wielu problemów, ma też adoratora, który bardzo naciska na współne życie i jest pewien, że mąż Marty zginął w czasie wojny i czekanie na niego w wierności jest stratą czasu. Czy ma rację? Czy Marta podejmie słuszną decyzję? To już musicie sprawdzić sami. Ostrzegam tylko- książka jest pierwszą częścią powieści, która nie ma niestety kontynuacji. Ja byłam przez kilka dni dosyć rozbita po jej przeczytaniu, bo brakuje mi definitywnego zakończenia. Jeśli jednak dacie radę to przełknąć, polecam, czutajcie.
Książka to mój numer 6/52
Ma 2,3 cm, więc zostało mi jeszcze 148,6 cm.
Znowu wpisałam się w dwa wyzwania tematyczne, bo rodzinne historie są tu i tu bardzo na miejscu. Niestety, leżę z wyzwaniem okładkowym. Trudno, nadrobię w lipcu :)
czwartek, 26 maja 2016
Dzień Matki
W ramach prezentu na Dzień Matki, zabrałyśmy wczoraj z siostrami mamę do kina. Nie pamiętam już prawie, kiedy ostatnio byłam w kinie na filmie dla dorosłych (no dobra, pamiętam- na nowym Bondzie :)), więc to siostra wybrała film. I trafiła w dziesiątkę. Film idealny na te okazję- Dzień Matki.
Ciepły, rodzinny, wzruszający, zabawny. Wyśmiałyśmy się, wypłakałyśmy i...miałyśmy ochotę obejrzeć go od razu drugi raz. Kusił nas nawet kolejny seans, który zaczynał się 20 minut po zakończeniu pierwszego. Ale byłaby to rozpusta, więc poszłyśmy na lody :) Ale na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tego filmu.
Historia dzieje się w okolicy Dnia Matki, co nietrudno odgadnąć. W filmie łączą się losy kilku rodzin- rozbitego małżeństwa z dwójką dzieci, samotnego ojca dwóch dorastających córek, kobiety, która poświęciła się karierze, młodej parze z dzieckiem, ale bez ślubu i dwóch sióstr, z których każda podpadła rodzicom, żyjąc po swojemu. Gwiazdorska obsada to już tylko wisienka na torcie. Już wiem, że to będzie jeden z moich ulubionych filmów :)
Jeśli jeszcze nie macie pomysłu na prezent dla mam, biegnijcie po bilety do kina. Właśnie namawiam męża, żeby zapewnił chwilę relaksu swojej mamie :)
piątek, 20 maja 2016
Kto ma Burdę 10/2013?
Poszukuję tego numeru albo sprawdzonego szablonu na marynarkę chłopięcą rozm.110. Ktoś mnie może poratować? Pojechałam dzisiaj specjalnie do biblioteki, w której wypożyczają Burdę, ale nie byli pewni czy w 2013 już ją prenumerowali, a jest tylko na zamówienie, bo mają ją w magazynie, więc dziś nie miałam na nią szans :( Chciałabym uszyć młodemu marynarkę na zakończenie przedszkola. Dzianinę mam, chęci i trochę czasu w weekend też, to szablonu niet :(
Będę wdzięczna za np. zdjęcia albo skan szablonu. Według informacji z netu, to szablon numer 144 z tego numeru Burdy.
Z góry dziękuję jakiejś dobrej duszyczce. Bo wierzę, że ktoś spomocny się tu znajdzie :)
Będę wdzięczna za np. zdjęcia albo skan szablonu. Według informacji z netu, to szablon numer 144 z tego numeru Burdy.
Z góry dziękuję jakiejś dobrej duszyczce. Bo wierzę, że ktoś spomocny się tu znajdzie :)
poniedziałek, 16 maja 2016
Taki sobie "Feblik"
Dawno nic nie czytałam, ale w weekend majowy ukradłam trochę czasu i nadgoniłam. Całe dwie książki w maju do tej pory! Cud jakiś! Czas był serio kradziony (np. udawałam, że jeszcze usypiam śpiące od godziny dziecko
)Od bardzo dawna pałam niepohamowaną miłością do Małgorzaty Musierowicz i Jeżycjady, więc dzisiaj podzielę się wrażeniami po przeczytaniu najnowszej jej części- Feblika. Jestem zachwycona, że panie ze szkolnej biblioteki też są fankami Jeżycjady, bo niestety w naszej miejscowej bibliotece trochę bym jeszcze musiała poczekać na tę książkę. Wiecie, na Katarzynę Bondę jestem zapisana od lutego i mam podobno szansę na lipiec. Niewielką, ale zawsze.....
Wracając do Feblika, to w sumie co Wam tu napisać? Jeśli powiem, że to urocza opowiasta o mega ciepłej rodzinie, gdzie zasady i bezgraniczna miłość pomagają wyrastać na mądrych ludzi, to będzie banał, prawda? A że to historia miłosna? Eh, przecież wątek miłosny też jest oczywisty. Co można w takim razie napisać? Sami ją sobie przeczytajcie :) Ja łyknęłam (jeśli tak można określić czytanie cienkiej lektury przez dwa tygodnie...). Pod koniec czytałam już tak mega, mega wolno, a ona i tak się skończyła :( Z niecierpliwością czekam na kolejną część i mam taki postulat- czytajmy książki tylko tych autorów, którzy piszą szybciej niż my czytamy. Resztę zbojkotujmy ;)
Wyzwania czytelnicze u mnie poległy i ciężko mi to będzie nadgonić, ale spróbuję.
"Feblik" to książka numer 5/52
Ma 1,3 cm, więc zostało mi już tylko 150,9 cm. No nie tak źle. W końcu przede mną jeszcze wakacje :)
Spełniłam też jeden warunek klucznika majowego i wyzwania Karoliny- rodzinne historie. Uwielbiam Musierowicz :)
I z tego wyzwania:
- ma więcej niż 5 części
-polski autor
-książka ulubionego autora, której do tej pory nie czytałam
czwartek, 12 maja 2016
Sukienka komunijna w pełnej krasie
Nadal nie mam czasu, ale mimo to postanowiłam nagrodzić siebie za to, że jeszcze nie padłam ze zmęczenia i pokażę Wam sukienkę w pełnej krasie. Czytaj: będę się chwalić, bo jestem mega zadowolona z tej sukienki. Modelka na szczęście podzieliła moje zdanie.
Sukienka, jak zwykle szyta moim sposobem. Przepis na moje szycie sukienki:
- wybierz wzór miesiąc wcześniej
- kup tkaniny i dodatki dwa tygodnie wcześniej
- przygotuj szablon z papieru 12 godzin przed komunią i idź smacznie spać
- skończ szycie na dwie godziny przed komunią, ładnie uśmiechając się do teściowej, żeby zrobiła za Ciebie sałatki (na szczęście mam świetną teściową!!!!)
A, zapomniałabym: napierw posprzątaj cały dom i zastaw sobie overloka i szafkę z przyborami. Pożycz od sąsiadki stopkę do wszywania zamków. Następnie wszyj go ręcznie, bo stopka nie pasuje do Twojej maszyny.
Kto spróbuje? :)
To teraz szczegóły:
szablon wzięłam z Burdy 2/2012 (numer 142). Jest to chyba zaledwie piąta rzecz uszyta z Burdy i zamierzam to jednak powtarzać częściej. Nie wiem dlaczego wydawało mi się to bardziej czasochłonne niż sklejanie wykrojów z papavero (gdzie też już wypatrzyłam kilka ciekawych rzeczy do uszycia w wakacje :)). Wczoraj kupiłam dwie nowe Burdy :) W tej dla dzieci już upatrzyłam kilka ciekawostek.
Ale wracamy do sukienki. Będę teraz nieskromna, ale wyszła idealnie. Oprócz zamka, który się oczywiście jakimś cudem przesunął i tył jest nieco krzywy.
Całość uszyta z lejącej się bawełny. Góra z podwójnej warstwy, bo prześwitywała za mocno. Dół z pojedynczej plus warstwa tiulu w kropeczki, w którym zdążyłam się zakochać. Na szczęście przezornie zamówiłam go 2 metry, więc jeszcze mogę szaleć :)
Koniec paplaniny. Zdjęcia.
Sukienka, jak zwykle szyta moim sposobem. Przepis na moje szycie sukienki:
- wybierz wzór miesiąc wcześniej
- kup tkaniny i dodatki dwa tygodnie wcześniej
- przygotuj szablon z papieru 12 godzin przed komunią i idź smacznie spać
- skończ szycie na dwie godziny przed komunią, ładnie uśmiechając się do teściowej, żeby zrobiła za Ciebie sałatki (na szczęście mam świetną teściową!!!!)
A, zapomniałabym: napierw posprzątaj cały dom i zastaw sobie overloka i szafkę z przyborami. Pożycz od sąsiadki stopkę do wszywania zamków. Następnie wszyj go ręcznie, bo stopka nie pasuje do Twojej maszyny.
Kto spróbuje? :)
To teraz szczegóły:
szablon wzięłam z Burdy 2/2012 (numer 142). Jest to chyba zaledwie piąta rzecz uszyta z Burdy i zamierzam to jednak powtarzać częściej. Nie wiem dlaczego wydawało mi się to bardziej czasochłonne niż sklejanie wykrojów z papavero (gdzie też już wypatrzyłam kilka ciekawych rzeczy do uszycia w wakacje :)). Wczoraj kupiłam dwie nowe Burdy :) W tej dla dzieci już upatrzyłam kilka ciekawostek.
Ale wracamy do sukienki. Będę teraz nieskromna, ale wyszła idealnie. Oprócz zamka, który się oczywiście jakimś cudem przesunął i tył jest nieco krzywy.
Całość uszyta z lejącej się bawełny. Góra z podwójnej warstwy, bo prześwitywała za mocno. Dół z pojedynczej plus warstwa tiulu w kropeczki, w którym zdążyłam się zakochać. Na szczęście przezornie zamówiłam go 2 metry, więc jeszcze mogę szaleć :)
Koniec paplaniny. Zdjęcia.
Prawda, że ślicznie wyglądała? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



