Niby jesień, a w moim ogrodzie życie kwitnie :)
Lawenda. Większego zbliżenia nie będzie, bo kucanie jeszcze OK, ale wrócenie do poprzedniej pozycji to już problem :) A lawenda mnie zaskoczyła, bo to marketowa, z serii- sześciopak za 10 zł. Mąż przekonywał, że wyrzuciłam 10 zł w błoto, a tu się okazało, że z całej paczki tylko jedna padła, bo....dziecku za daleko było do toalety i podlało lawendę :)
Malina i mięta, którą czas chyba ściąć i wysuszyć na zimowe wieczory do herbatki :) Moje dzieciaki uwielbiają.
Jeśli będziecie mieli kiedyś problem z mszycami na krzewach (my mieliśmy ich zatrzęsienie!), to polecam posadzenie pod tymi krzewami mięty i lawendy. Skuteczne i ładne :)
Nie sądziłam, że maki mogą wytrzymać takie niskie temperatury w nocy....
Prawda, że pięknie? :) Niby ogród najpiękniejszy w lecie, ale ja się zachwycam moją jesienią i niecierpliwie czekam też na śnieżną kołderkę :)