Etykiety

Ciuszki dla dzieciaków (137) książki (69) dla niemowlaczka (56) Małe szyjątka (55) czapki (47) Inne (46) Szyjątka dla dzieciaczków (44) Zabawy (39) Na drutach (34) Kulinarne (31) sukienka (25) przebrania (23) wyzwanie (22) Candy (21) spodnie (21) Boże Narodzenie (20) Wielkanoc (19) dla przedszkolaka (19) fotografie (19) BuJo (18) wyzwania czytelnicze 2015 (18) metkowiec (17) torby/torebki (17) wyzwanie czytelnicze 2016 (17) bullet journal (16) Moje przemyślonka (15) Tutki (15) etui (15) poduszki (15) spódnica (15) wyzwanie czyt.2017 (14) 12 czapek w jeden rok (12) Na szydełku (11) prezenty (11) zakupy (11) DIY (10) haft (10) kominy (10) Kiermasz (9) okładki (9) przepisy (9) dla lalki (8) do domu (8) domowe sposoby (8) fotografia (8) opaski (8) torty (8) bajkowe postaci (7) ciasta (7) fartuszki (7) wyzwania czyt.2018 (7) z papieru (7) Moje mieszkanko (6) Teraz Ja! Kobieta (6) kapelusz (6) osłonka na pasy (6) piżamki (6) wymianka (6) wyzwanie czyt.2019 (6) Julka szyje (5) bluzka (5) ciastka (5) do auta (5) dom (5) polecam (5) worki (5) wyzwanie czyt.2018 (5) zające (5) Tańce z pędzlem i farbami (4) Tilda (4) króliki (4) maty (4) pojemniki (4) recykling (4) wiosna (4) kosmetyczki (3) pies (3) piórnik (3) pokrowce (3) wyzwania czytelnicze (3) zabawki (3) zakładki do książek (3) zdrowie (3) Walentynki (2) dekoracje (2) girlandy (2) kartki (2) podkładki (2) pomagamy (2) pościel (2) quietbook/książeczka sensoryczna (2) sweterki (2) w moim ogrodzie (2) z drewna (2) fotorekwizyty (1) kalendarz adwentowy (1) kaligrafia (1) lalki (1) rekwizyty do sesji foto na drutach uszyte poduszeczki (1) tuniki (1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie czytelnicze 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie czytelnicze 2016. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2016

Na ostatnią chwilkę- Bonda i propozycja nowego wyzwania czytelniczego. Dla mam.

Nie miałam szans w tym roku z wyzwaniami czytelniczymi. Trudno. Na początku się załamywałam. Na szczęście, kończę ten rok z nastawieniem- głową muru nie przebijesz. Nie ma co się stresować rzeczami, na które nie mam wpływy. Mam w domu absorbującego maluszka i niewiele czasu na własne przyjemności. Za to samo posiadanie rozkosznego dwulatka jest przecież przyjemnością samą w sobie, więc nic nie tracę :) Za nic w świecie nie chcę przegapić tego cudnego okresu w życiu Amelki. Wiem już, jak szybko ten czas ucieka. Przecież jeszcze przed chwilą (dokładnie rok temu ) pierwszy raz w życiu trzymałam Julkę na rękach, a od wczoraj to już dziesięcioletnia panienka. Książki nie zając. Kiedyś nadrobię :D

Na razie proponuję na 2017 wyzwania czytelnicze w wersji dla mam:
- Przeczytam tyle, ile wzrostu ma moje najniższe dziecko
- Przeczytam 12 książek dla dorosłych i 12 dla dzieci w ciągu roku

Ktoś byłby chętny się przyłączyć? :D Jeśli pomysł nie jest głupi i będzie chociaż 3 chętnych, to będzie i banerek i może nawet drobny upominek na koniec wyzwania :)

Póki co dzielę się ostatnią przeczytaną przeze mnie pozycją w tym roku (nowa porcja książek od 18.12 jeździ ze mną w aucie i nie mam czasu jej wyjąć :D).

Po zachwycie nad Pochłaniaczem, rzuciłam się radośnie na Okularnika, Katarzyny Bondy. I muszę przyznać, że się trochę zawiodłam. Sama historia bardzo ciekawa, świetnie zarysowane postaci, ale wątek białoruski, który rozumiem, że konieczny, ale jak na mój gust, za mocno rozwinięty. Umykał mi wątek kryminalny, dla którego czytałam tę książkę. Opasłe tomisko (ok.700 stron), a wątek kryminalny zmieściłby się pewnie na 100 stronach. Może niektórzy lubią długaśne opisy wydarzeń historycznych i lokalnych lokali gastronomicznych z opisami potraw, ale ja nie jestem akurat ich miłośniczką. Wolę jednak sam kryminał. O ile w książkach Lackberg kompletnie nie przeszkadza mi wątek obyczajowy (też przecież mocno rozbudowany), to tu mi kompletnie nie pasuje. Nigdy nie byłam fanką historii, niestety :)

W Okularniku główną bohaterką jest nadal Sasza Załuska- profilerka współpracująca z policją. Tym razem jednak próbuje rozwiązać prywatną sprawę- namierzyć ojca swojej córki. Nie jest do końca pewna, kim jest ten człowiek- seryjnym zabójcą czy wrobionym w zabójstwa niewinny człowiekiem. W międzyczasie sama wplątuje się w całą serię przestępstw. Zaczyna się niby niewinnie- od kradzieży jej dokumentów. Potem następuje porwanie i seria morderstw. Czy Załuskiej uda się z tego wykaraskać? Czy ktoś przybiegnie z pomocą? Ha, czy w ogóle się czegoś dowiemy na końcu? :)

Mimo wszystko, z niecierpliwością czekam na kolejne części, w których mam nadzieję znaleźć więcej z Pochłaniacza, niż z Okularnika.

Okularnik to moja książka numer 21/ 52. Ma 5,3 cm, więc nie dałam rady w tym doczytać 96,4 cm. Moje wyzwania brzmią teraz dla mnie bardzo kusząco :)


piątek, 9 grudnia 2016

Pochałaniacz

Nareszcie doczekałam się kolejnej Bondy z biblioteki. Trochę poza listą mi się udało, bo czekała na mnie druga część "Okularnik", a na "Pochłaniacza" byłam dopiero 15. na liście. Pani stwierdziła, że tak nie może być, bo bez sensu je czytać w odwrotnej kolejności i po cichutku mi ją wypożyczyła poza kolejnością. W zamian za to miałam aż 3 dni na przeczytanie prawie 700 stron. Dałam radę :)



Książka wciągnęła mnie od samego początku. Jest rewelacyjna, choć tak zaplątana, że kilometr poplątanej przed dwulatkę włóczki, to przy tej akcji pikuś. Miliony bohaterów, charakterów, zwrotów akcji, pytań bez odpowiedzi, domysłów. Genialna!!! Nie sposób chyba przewidzieć zakończenie, choć niektóre moje podejrzenia się sprawdziły. Ale nie tak, jak sądziłam.

Główną bohaterką powieści jest Sasza Załuska, profilerka, wplątana w dziwny sposób w sprawę morderstwa, prawie podwójnego. Prawie, bo druga ofiara cudem przeżyła i o zbrodnię oskarżyła swoją była najlepszą przyjaciółkę, która choć jest typem mocno podejrzanym, to uparcie twierdzi, że jest niewinna. Dowody przeciwko niej są niejednoznaczne. Policja chwyta się każdego sposobu, by rozwiązać tę zagadkę, łącznie z wykorzystaniem węchu czworonożnych pomocników. Niestety, ale im dalej w las, tym liczba podejrzanych zaczęła się poszerzać, zamiast zawężać. Czy opinia profilerki okaże się przydatna? Czy ona sama będzie pomocna? 

Jeśli macie trochę wolnego czasu (ostrzegam- ciężko się oderwać :)), to gorąco Wam tę książkę polecam. A ja biegnę czytać kolejną część. Bez pośpiechu, bo trzeciej, "Lampionów", jeszcze w naszej bibliotece nie ma :(

Książka to moja pozycja numer 20 w tym roku (uuuu, cieniutko :( ), ma za to aż 4,1 cm, więc do przeczytania zostało nierealne 101,7. 

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Klub Matek Swatek

Wreszcie znalazłam chwilunię na przeczytanie kolejnej książki. Potrzebowałam czegoś lekkiego i przyjemnego, żeby odetchnąć od codziennego pędu. Wybrałam kolejną książkę Ewy Stec. Poprzednio bardzo mi się podobała. Jej recenzja tutaj.

Tym razem bohaterkami jest kilka starszych pań, które bardzo chcą, żeby każdy młody człowiek miał swój miłosny happy end. Za wszelką cenę. Ale książka nie jest nudną i prostką historyjką miłosną. Liczba bohaterów i wątków może przyprawić o ból głowy. Jest oczywiście również wątek kryminalny. Ba, szpiegowski. W dodatku międzynarodowy!!! Myślę, że z tej książki byłby świetny film.

Główni bohaterowie to wspomniane już starsze panie, prowadzące agencję Klub Matek Swatek, Alicja- urocza barmanka, która potrafi zaskoczyć i przystojny jak anioł Igor, a mniej anielskim uosobieniu. Są też adoratorzy, kochankowie, współlokatorzy, arystokraci i tajni agenci. Ci ostatni, głównie emerytowani, ale to im wcale nie przeszkadza w tym, żeby nieźle namieszać :)

Książka szybciutko wciąga i ciężko się od niej oderwać. Trzyma w napięciu do ostatniej strony. I naprawdę, ciężko przewidzieć, kto kogo oszukuje, podchodzi i co z tego wyniknie.

Jednym słowem- polecam!

To dopiero moja książka numer 19, ale co tam. Ważne, że w ogóle znajduję czas na czytanie :)

Książka ma 2,7 cm. I co z tego? Nic, bo do 1,58 cm żadna siłą już do końca roku nie dobiję. Chociaż nadal walczę- w tym tygodniu dwie Bondy na wokandzie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :) Zostało mi 105,8 cm.




piątek, 21 października 2016

Lubię Bonda i ....Bondę

      Zdecydowanie, od lat jestem wielbicielką Bonda. To u mnie rodzinne. Od kilku dni jestem też fanką Bondy. Katarzyny Bondy.
      Pewnie trudno to sobie wyobrazić, ale w mojej małej wiejskiej bibliotece na takie hity jak Bonda trzeba się zapisywać. Ja zapisałam się w ....lutym. Tak, w lutym. Książkę udało mi się wypożyczyć miesiąc temu. Dzisiaj miałam ostateczny termin jej oddania. Skończyłam czytać kilkanaście minut przed zamknięciem biblioteki. Cała ja :)
      Książka przypomina mi trochę Camillę Lackberg, a trochę Jamesa Pattersona (mojego ukochanego pisarza). Dużo wątków, wiele postaci i zagadka do samego końca trzymająca w napięciu i niepewności. Ile razy się natypowałam mordercy przez te 570 stron...Jak dla mnie bomba i polecam.


      A o czym jest? W kolejnych częściach poznajemy wielu bohaterów w różnych sytuacjach: zaszczutą przez teściową młodą mamę, zaginione dziecko, dziwnego szefa policji, różne typy policjantów, byłego profilera policyjnego po przejściach, młodą i szalenie ambitną panią psycholog, matkę w nieustającej żałobie, kilku wykolejeńców, kilka porządnych osób, garstkę adoratorów i byłych mężów. Totalny misz- masz. A na dodatek wszystkie wątki łączą się ze sobą powoli w prawie spójną całość. Prawie, bo w życiu jakieś zagadki muszą jednak zostać :)
      W Białymstoku zaginęła mała, utalentowana dziewczynka. W jej rodzinie panują dziwne realcje. Policja prosi o pomoc byłego profilera. Zaczyna się walka z czasem. W czasie tej sprawy pojawiają się podobieństwa do dwóch innych. Wszystkie przestępstwa łączy ta sama okolica. Czy to zbieg okoliczności?

To u mnie dopiero książką numer 18 i już nie łudzę się, że uda mi się zrealizować chociaż jedno wyzwanie czytelnicze :) Mierzy 3,7 cm, więc zostało mi 108,5 cm. Nierealne, ale jeszcze się nie poddaję :)
Właśnie się zorientowałam, że jednak wpisałam się w jeszcze jedno wyzwanie u Karoliny. W październiku hasło to detektyw na tropie, czyli akurat :D
                                                         

A w międzyczasie skończyłam mój duży udzierg. Pierwszy taki duży w moim życiu. Jestem z siebie dumna, ale o tym w kolejnym poście. Oby pogoda dopisała, bo chciałabym wreszcie zrobić ładne zdjęcie. Na razie przedsmak :)


środa, 14 września 2016

Polowanie na Perpetuę

Dawno niczego nie czytałam, więc jak już się wczoraj dorwałam do książki Ewy Stec, to nie mogłam się oderwać :) Rewelacyjna!!!! Dokłądnie trafiła w mój gust. Niby obyczajowa, ale z elementami romansy i kryminału. Przezabawna!!!!

Agata ma wrażenie, że jej życie jest do niczego- dzieciaki doprowadzają ją do szału, a mąż prawdopodobnie zdradza ją z silikonową sekreatarką. Do tego najlepsza przyjaciółka Nina próbuje ją wykończyć. Sytuacji nie poprawia oczywiście ukochana teściowa i jej cudowny piesek, którym Agata zostaje obarczona na kilka dni. Ukochany brat Agaty, Rafał też robi niezłe zamieszanie w jej życiu, choć to księdzu nie przystoi. A babcia? Z tej to dopiero niezły numerek! I nic więcej nie napiszę, żeby Wam nie popsuć przyjemności czytania. A naprawdę warto.



Całkiem przypadkiem wpisałam się we wrześniowe wyzwanie u Karoliny- historia człowieka :)
Reszty wyzwań nie chce mi się teraz sprawdzać. Wolę ten czas spędzić na czytaniu kolejnej książki :)

Za to zmierzyłam, że moja książka nr 17 (dopiero????) ma 1,7 cm, więc do przeczytania do grudnia zostało mi jeszcze 112,2 cm. Czas się brać do roboty! Chociaż to jedno wyzwanie chciałabym zrealizować w tym roku. Właściwie to dwa- 52 książki i tyle, ile mam wzrostu. Na resztę niestety czasu mi już brakuje. Ale w końcu czyta się dla przyjemności, nie dla wyzwań, prawda? Ta książka to była czysta przyjemność.

 

sobota, 13 sierpnia 2016

Kończę z Tobą, Lackberg!

Tak, dobrnęłam wreszcie do końca sagi Camili Lackberg. Wciągnęła mnie totalnie, więc się w sumie cieszę, że się skończyła. Nareszcie mam czas na inne rzeczy. Ciężko mi się było odkleić od kolejnych części.

Syrenka- w Fjallbace znika mężczyzna. Nie ma po nim śladu, aż do momentu, kiedy jego ciało znajduje pod lodem przypadkowy mężczyzna. Okoliczności jego śmierci są trudne do wyjaśnienia. W międzyczasie okazuje się, że debiutujący pisarz, Christian Thydell od pewnego czasu dostaje liściki z groźbami. Czy obie sprawy coś łączy? Czy będzie więcej ofiar? Oczywiście, Erika i Patrik są bardzo zaangażowani w sprawę. Szczególnie, że Erika dobrze zna Christiana i wspiera go w jego pisarskiej drodze. A może wcale go nie zna tak dobrze, jak myślała....

Latarnik- znowu w tajemniczych okolicznościach ginie powszechnie lubiany mężczyzna, o którym wszyscy mało wiedzą, a który niedawno wrócił do rodzinnej miejscowości. W tym samym czasie na wyspę niedaleko Fjallbacki wraca młoda matka z synkiem. Czy te sprawy coś łączy? Czy kobieta również jest zagrożona? Czy wyspa, na której mieszka sama z dzieckiem jest rzeczywiście nawiedzona, jak mówią ludzie? Erika oczywiście nie potrafi się powstrzymać i znowu wtyka nos w nie swoje sprawy. Całe szczęście, że Patrik czuwa.

Fabrykantka aniołków- bardzo zakręcona część. Dużo postaci, dużo się dzieje i ciężko się połapać, kto jest katem, a kto ofiarą. Mieszają się znowu różne wątki- prywatne z zawodowymi, miłosne, chorobowe, historyczne, rodzinne. Bardzo ciekawa i wciągająca część sagi. Ani trochę gorsza od pozostałych. Tym razem, żeby rozwiązać sprawę, znowu trzeba wrócić do sprawy sprzed wielu lat- tajemniczego zniknięcia całej rodziny, oprócz rocznego dziecka. Policjanci z Fjallbacki muszą rozpracować obie sprawy, a nie Gosta musi uporać się z trudnymi i bolesnymi wspomnieniami. A może nie tylko on?

Gorąco Wam polecam całą sagę Camilli Lackberg. Czytałam ją w rekordowym tempie, tak bardzo mnie wciągnęła. Polubiłam głównych bohaterów, którzy występują w każdej części od samego początku, ale też tych, którzy dołączyli do zespołu nieco później. Każda część była dla mnie bardzo ciekawa i nowa, choć pojawiały się pewne współne mianowniki. Czasem mnie to irytowało, czasem bawiło. Niektóre rzeczy mogłam już w ostatnich tomach, chociaż częściowo przewidzieć.

Książki są znowu grube i pozwalają mi trochę podratować moje wyzwanie czytelnicze "Przeczytam, ile mam wzrostu" Uffff :)

razem mają 11,2 cm, więc zostało mi do przeczytania 113,9 cm. To moje pozycje nr 14,15 i 16. Do 52 zostało jeszcze całkiem sporo.....


czwartek, 21 lipca 2016

Niemiecki bękart

   Czyli znowu Camilla Lackberg. Wciągnęło mnie. Tę część jakoś trudniej mi się czytało. Chyba przez wątek hitlerowski, który mnie generalnie interesuje, ale jakoś mi tu przeszkadzał, drażnił. Mimo to, znowu przeczytałam w niecałą dobę. Oczywiście, nocka częściowo zarwana :)



    Tym razem bohaterowie muszą rozwiązać zagadkę z przeszłości, żeby poradzić sobie z tą z teraźniejszości. Ginie dwoje starszych ludzi. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż zostaja oni zamorodwani, a a sześdziesiąt lat temu byli sobie bardzo bliscy. Łączy ich sekret. Tajemnica, która złamała komuś życie, a jego konsekwencje sięgają teraźniejszości. Znowu jesteśmy blisko Eriki i Patrika. Tym razem towarzyszymy też Erice w odkrywaniu tajemnic, które są ważne dla niej z powodów osobistych.

   Znowu wielka księga, więc dużo centymetrów- 4. Zostało mi 125,1 cm. Dam radę.

niedziela, 17 lipca 2016

1842 strony w niecałe 4 doby, czyli saga Camilli Lackberg

      Pochłonęła mnie bez reszty. A to jeszcze nie jest koniec, bo czekam na kolejne książki. Na razie dorwałam pierwsze cztery części i jestem nimi oczarowana. Kryminał- czyli to, co lubię najbardziej, ale równocześnie książka o życiu, zawiedzionych nadziejach, złamanych sercach, trudach rodzicielstwa, niełatwych relacjach rodzinnych, złośliwości ludzkiej, ale też o bezwarunkowej miłości, prawdziwej przyjaźni, zaangażowaniu, małych przyjemnościach i wielkich sukcesach. Czyli o wszystkim. W dodatku saga jest napisana bardzo przyjemnym językiem. Głównym wątkiem w każdej części jest oczywiście zbrodnia, jak na kryminał przystało, ale poza tym jest tu taka plątanina różnych wątków, że momentami ciężko się połapać. Ale dzięki temu książki są bardzo wciągające, a my cały czas główkujemy, kto jest mordercą :)








       Pierwsza część sagi to "Księżniczka z lodu". W ten części poznajemy głównych bohaterów sagi- Erikę, utalentowaną pisarkę, która nie może się przełamać i napisać czegoś innego niż biografia innej pisarki oraz Patrika- policjanta, który po raz pierwszy w karierze musi rozwiązać sprawę morderstwa. Ale jest tu takżę wiele innych, ciekawych postaci, które odgrywają ważną rolę- siostra Eriki, Anna, Dan- przyjaciel i były chłopak Eriki, inni policjanci z małego szwedzkiego miasteczki, Fjallbacki. Każda z tych postaci odgrywa ważną rolę, a co najważniejsze- nie są to postaci płaskie. Każda z nich ma swoje dobre i złe strony. Choć czytając fragmenty dotyczące szefa policji można odnieść inne wrażenie. Później już się tylko kwiczy ze śmiechu kiedy o nim mowa :)
      Wracając do "Księżniczki z lodu"- zamordowana zostaje przyjaciółka Eriki z dziecięcych lat. Całkiem przypadkiem Erika jest jedną z pierwszych osób, która ją odnajdują. Targają nią przeciwne uczucia- z jednej strony złość, bo poczuła się porzucona bez powodu, z drugiej strony zainteresowanie sprawą, bo odżyły w niej miłe wspomnienia związane z Alex. Postanawia przeprowadzić własne śledztwo, a z czasem w jej głowie zaczyna kiełkować myśl o książce na ten temat. W jej prywatnym życiu też nie zabraknie emocji.
      W drugiej części "Kaznodziei" bohaterowie próbują rozwikłać zagadkę seryjnego mordercy, który zabił dwie młode dziewczyny ponad 20 lat temu i ponownie teraz. Dlaczego zniknął na tyle lat? Dlaczego znowu zabił właśnie teraz? Kim jest zamorodowana młoda dziewczyna? Dlaczego nikt jej nie szuka?
       Trzecia część, "Kamieniarz" zaczęła się dla mnie najsmutniej- w Fjallbace znaleziono zwłoki małej dziewczynki. Okazuje się, że to córeczka bliskiej koleżanki Eriki. Dochodzi też do dwóch dziwnych incydentów, które mają związek z tym morderstwem. Jeden z nich dotyka Eriki i Patrika osobiście. W tle rozgrywa się prawdziwa wojna między sąsiadami oraz kilka tragedii rodzinnych. Okaże się też, że jeden z policjantów nie jest tak kompetentny, za jakiego się uważa. Czy zaważy to na prowadzonym śledztwie?
        Czwarta część, "Ofiara losu" to znowu pogoń za seryjnym morderca. Tym razem sprawa jest podejrzana. Morderstwa wyglądają jak samobójstwa. W kilku przypadkach udało się nawet zwieźć policję z innym komisaraitów. Ale nie Patrika. Z uporem szuka mordercy, który jest jednak bardzo sprytny i ciężko go ująć. Sprawy nie ułatwia nowa atrakcja w Fjallbace- to właśnie tu zaczynają się nagrania do nowego reality show. Młodzież szaleje. Czy policjanci z małego miasteczka poradzą sobie sami z seryjnym mordercą, czy potrzebna będzie pomoc z zewnątrz? Co los szykuje znowu dla szefa policji, Mellberga? Kto zastąpi Ernsta?
      Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania chociaż pierwszej części. Potem raczej już nie ma odwrotu :) Ja wpadłam jak śliwka w kompot. Mam w zanadrzu jeszcze kilka kolejnych części, ale już do mnie dociera, że się w końcu skończą, więc po początkowym całodobowym maratonie, zwolniłam. Bo co ja zrobię, jak już przeczytam je wszystkie????

Dzięki Camilli Lackberg podciągnęłam się trochę w wyzwaniach czytelniczych :)

Przeczytane książki to moje numery od 9 do 12/52. Razem mają całkiem sporo centymetrów (14,5 cm!), więc do przeczytania zostało już tylko 129,1 cm.

Wpisałam się też tym razem w inne wyzwania:

- pisana z punktu widzenia dziecka- "Ofiara losu". Nie cała, ale fragmenty są, więc uznaje, że zadanie zaloczyłam.
- ma więcej niż 300 stron. - każda część sagi
-polecona przez kogoś-ciocia poleciła mamie, mama mi :)
-wydana oryginalnie w języku innym niż polski i angielski- książka jest szwedzkiej autorki, więc zadanie wykonane
-książka z "Czarnej serii"
- z wątkiem uzależnień-"Ofiara losu"
-ma więcej niż 7 bohaterów- zdecydowanie jest ich więcej :)

http://thecarolinasbook.net/wyzwanie-czytelnicze-2016
Tutaj też się wpisałam, bo w lipcu czytamy książki, w których jest silny charakter kobiecy. Tu ich nie brakuje :)




czwartek, 7 lipca 2016

7 lat później

      Wakacje sprzyjają czytelnictwu. Nareszcie mam na to czas ;) Ależ mi dobrze z tego powodu.
Ostatnio przypadkiem w ręce mi wpadł Guilammo Musso i na pewno sięgnę po więcej. Książka, jakie lubię najbardziej- akcja, wątek kryminalny z romansem w tle.
    Zaczyna się niepozornie, od kłótni ojca z córką. Później znika syn, a potem nadchodzi lawina wydarzeń i uczuć. Kokaina, porwanie, podejrzane typki z ostrymi nożami, zakochany gliniarz i umierająca pani detektyw. Wybuchowe połączenie. Gorąco polecam.


W wyzwaniach czytelniczych to moja książka numer 8/52. Ma 2,4 cm, więc zostało mi jeszcze 143,6 cm.

sobota, 2 lipca 2016

Dożywocie

       Na szczęście nie dla mnie. Chociaż to w wersji Marty Kisiel jest nawet całkiem przyjemne. Życie w odziedziczonym po nieznanym przodku domu, w którym dzieją się dziwne rzeczy. Sprząta tam anioł, łazienkę zdominowały topielce, a w bibliotece tworzy i haftuje samobójca. Nie wspominając już o nietypowej gosposi, która gotuje i piecze jakby miała z osiem rąk.....
        Książka lekka i przyjemna, w sam raz na wakacje. Polecam!

To mój numer 7/52 w tym roku
Kolejne 2,6 cm do przodu. Zostało 146 cm.


Pozostałe wyzwania na razie leżą i kwiczą niestety :(

środa, 1 czerwca 2016

Jeszcze książka majowa- "Światła, które nie gasną"

Mimo Dnia Dziecka, dziś echo na ten temat na tym blogu (na drugim recenzja miejsca na wycieczkę). Za to wrzucam w końcu drugą majową książkę- rekordowe wyniki, prawda?

Przeczytałam w końcu "Światła, które nie gasną", Krystyny Feldmann. W końcu, bo mam ją przecież od 2. marca! Zaczęłam czytać i....przepadłam. Książka wciągnęła mnie od pierwszych kilku zdań. Ostatnio rzadko mi się to zdarza. Nie wiem czy to kwestia samej autorki, którą miałam przyjemność poznać osobiście (dwuletnia Aneczka grała w panią Krysią w piłkę :)) czy też historii, która choć tak mi odległa (przez czas akcji i samą sytuację głownej bohaterki), to jednak stała się jakaś bliska, jakby się działa obok mnie.
Książka opowiada o teatrze, a jakże, ale nie tylko. Główną bohaterką jest Marta, młoda aktorka, ale też mama i mężatka, która od czasu wojny nie miała wieści od męża. Kobieta oprócz wielu problemów, ma też adoratora, który bardzo naciska na współne życie i jest pewien, że mąż Marty zginął w czasie wojny i czekanie na niego w wierności jest stratą czasu. Czy ma rację? Czy Marta podejmie słuszną decyzję? To już musicie sprawdzić sami. Ostrzegam tylko- książka jest pierwszą częścią powieści, która nie ma niestety kontynuacji. Ja byłam przez kilka dni dosyć rozbita po jej przeczytaniu, bo brakuje mi definitywnego zakończenia. Jeśli jednak dacie radę to przełknąć, polecam, czutajcie.


Książka to mój numer 6/52
Ma 2,3 cm, więc zostało mi jeszcze 148,6 cm.
Znowu wpisałam się w dwa wyzwania tematyczne, bo rodzinne historie są tu i tu  bardzo na miejscu. Niestety, leżę z wyzwaniem okładkowym. Trudno, nadrobię w lipcu :)


poniedziałek, 16 maja 2016

Taki sobie "Feblik"


     Dawno nic nie czytałam, ale w weekend majowy ukradłam trochę czasu i nadgoniłam.  Całe dwie książki w maju do tej pory! Cud jakiś! Czas był serio kradziony (np. udawałam, że jeszcze usypiam śpiące od godziny dziecko )

      Od bardzo dawna pałam niepohamowaną miłością do Małgorzaty Musierowicz i Jeżycjady, więc dzisiaj podzielę się wrażeniami po przeczytaniu najnowszej jej części- Feblika. Jestem zachwycona, że panie ze szkolnej biblioteki też są fankami Jeżycjady, bo niestety w naszej miejscowej bibliotece trochę bym jeszcze musiała poczekać na tę książkę. Wiecie, na Katarzynę Bondę jestem zapisana od lutego i mam podobno szansę na lipiec. Niewielką, ale zawsze.....

     Wracając do Feblika, to w sumie co Wam tu napisać? Jeśli powiem, że to urocza opowiasta o mega ciepłej rodzinie, gdzie zasady i bezgraniczna miłość pomagają wyrastać na mądrych ludzi, to będzie banał, prawda? A że to historia miłosna? Eh, przecież wątek miłosny też jest oczywisty. Co można w takim razie napisać? Sami ją sobie przeczytajcie :) Ja łyknęłam (jeśli tak można określić czytanie cienkiej lektury przez dwa tygodnie...). Pod koniec czytałam już tak mega, mega wolno, a ona i tak się skończyła :( Z niecierpliwością czekam na kolejną część i mam taki postulat- czytajmy książki tylko tych autorów, którzy piszą szybciej niż my czytamy. Resztę zbojkotujmy ;)



    Wyzwania czytelnicze u mnie poległy i ciężko mi to będzie nadgonić, ale spróbuję.
"Feblik" to książka numer 5/52
Ma 1,3 cm, więc zostało mi już tylko 150,9 cm. No nie tak źle. W końcu przede mną jeszcze wakacje :)
Spełniłam też jeden warunek klucznika majowego i wyzwania Karoliny- rodzinne historie. Uwielbiam Musierowicz :)
I z tego wyzwania:
- ma więcej niż 5 części
-polski autor
-książka ulubionego autora, której do tej pory nie czytałam




niedziela, 3 kwietnia 2016

Marzec miesiącem straconym...

Mój ulubiony miesiąc, bo urodzinowy a tu taki zawód. Jeszcze w żadnym roku nie był dla mnie tak niełaskawy. Zaczęło się od choroby, a potem to już poszło lawinowo- ciągły brak czasu, brak snu, ciągły stres z powodu miliona zaległych spraw, koniec stażu, więc znowu stres i brak czasu. Z tego wszystkiego ciągle walczyłam o chwilkę dla siebie. Nie mogę powiedzieć, że ich nie było, ale to był mega ciężki miesiąc. Niestety, kolejne trzy nie zapowiadają się wcale lepiej. Na szczęście potem lipiec i wakacje.

W marcu nie przeczytałam żadnej książki. Żadnej!!! Aż wstyd, ale kompletnie nie było czasu. Uszyłam tylko dwie rzeczy- okładki na książeczki zdrowia dzieciaków i spódniczki dla dziewczynek. Brakuje mi czytania i szycia :(

Na szczęście pamiętałam o moim dobrym nawyku i tu się udało w 100%. Nawet jak nie było czasu, kradłam go np. na 15-minutowy gorący prysznic, na głośne słuchanie Adele przy sprawdzaniu zeszytów, na spacer z psem i słuchanie śpiewu ptaków, 20 minut na maseczkę wieczorem przy zmywaniu naczyń. Teraz piszę do Was ze świeżo pomalowanymi paznokciami. Lepiej mi ze sobą jak mam codziennie chwilkę czasu na dbanie o siebie.

Nawyk na kwiecień- więcej sie ruszać. Za miesiąc komunia Julki i chciałabym jakoś skurczyć swój brzuch :) Jelitówka mi już trochę pomogła i zimne prysznice, ale jeszcze dużo pracy przede mną.

Ktoś się przyłączy?


środa, 24 lutego 2016

Na wiosenne porządki- 4/52

         I nie będzie to post o płynach, szmatkach, prasowaniu, ni nawet o układaniu w szafie. No, może troszeczkę. Ale to tylko dlatego, że książka, którą przeczytałam zadziałała na mnie bardzo mobilizującą i wzięłam się za sprzątanie mojego domu. No bo jak to tak, że Mareszka, główna bohaterka "Gosposi prawie do wszystkiego", Moniki Szwai, idealnie prowadzi dom, a u mnie taki bałagan na wiosnę? (Bo łudzę się, że wiosna idzie, skoro już widziałam żurawie)
        Bo książki i ich bohaterowie mają na mnie ogromny wpływ. Jeśli książka jest depresyjna, to potem przez długi czas jestem przygnębiona. Jeśli to kryminał, podejrzliwie patrzę na ludzi na ulicy i boję się ciemnych uliczek. Jeśli romans, robię romantyczną kolację. I właśnie dlatego nie czytam erotyków i biografi morderców :) Za to tym razem tak mi się spodobała energiczna gospodyni, że po skończeniu książki w piątek, całą sobotę od 8 do 17 sprzątałam w domu. Co więcej, zagoniłam do pracy całą rodzinę. Mieliśmy czysto jak na święta :)
        "Gosposia" mnie oczarowała. Już w połowie czytania zwolniłam, żeby za szybko się nie skończyła. Ciepła i zabawna, ale też pouczająca. Trochę o miłości, trochę o jej braku. Mocno o szacunki dla drugiego człowieka. Bez długaśnych opisów (nie dałam rady przeczytać "Nad Niemnem" :)) i bezsensownych scen. Taka w sam raz. Polecam ją z czystym sumieniem, jak to Szwaję. Zaraz lecę do biblioteki po poprzednią część, bo przegapiłam, co nie przeszkadzało mi absolutnie w czytaniu. Serię można czytać po kolei i na wyrywki.
       
    Numer 4/52      
    Książka ma 2,1 cm, więc zostało mi 152,2 cm
    Z innych wyzwań:
- ma więcej niż 300 stron

I do "Grunt to okładka" dodaję 3x kobieta na okładce.

Może nie imponująco, ale coś w końcu czytam :) W wakacje nadgonię. Teraz przede mną skandynawski kryminał, bo zaraz się luty skończy i nie zdążę.


Mam jeszcze kilka rzeczy do wrzucenia i kolejne się robią, ale tym razem dla odmiany nie mam czasu wrzucać ich na bloga. A to coś nowego :) Przede mną kilka intensywnych tygodni, bo kończę staż w pracy, ale mam nadzieję, że uda mi się wygospodarować trochę czasu i powrzucać tu zaległe uszytki i udziergi.

środa, 10 lutego 2016

Bingo!- 3 z 52

        Wreszcie udało mi się przeczytać trzecią część książki Dominiki Stec- Bingo!. I znowu się nie zawiodłam. Wartka akcja, ogormna doza poczucia humoru, zaskakujące zwroty, romans, a nawet wątek kryminalny z Aghatą Christie w tle :) A wszystko to w życiu poznanej już w poprzednich częściach książki młodej polonistki, Dominiki.
       Szczerze polecam, szczególnie na deszczowe wieczory. Mi bardzo umiliła początek weekendu. Dalej już nie, bo.....się skończyła :) Na szczęście zapasy już uzupełnione. Kolejne książka zdążyła mnie już wciagnąć. A sprawdziany i zeszyty uczniów czekają......



Książka nr 3 z 52
1,5 cm- zostało 154,3 cm

niedziela, 31 stycznia 2016

Przeczytane w styczniu

Dopiero wybrałam wyzwania czytelnicze, ale na szczęście zdążyłam już w tym miesiącu przeczytać dwie książki, więc coś już sie dzieje.

Wpadły mi w ręce przypadkiem trzy książki tej samej autorki- Dominiki Stec. Jestem w połowie trzeciej i muszę powiedzieć, że mi się podobają. Lekkie, przyjemne, niby romansidła, ale z dużą dozą poczucia humoru, a nawet z wątkiem mafijnym :)

Mężczyzna do towarzystwa- to część pierwsza, w której poznajemy główną boheterkę, Do, jej przyjaciółkę, Gośkę, rodziców i kilku ważnych mężczyzn jej życia. Tu się wszystko zaczyna.

Kobieca intuicja- kontynuacja pierwszej części, w której rozwija się wątek miłosny z części pierwszej, ale też i nieco komplikuje. Pełno tu zabawnych, a czasem i smutnych zwrotów akcji.



I tak właśnie rozpoczynam moje tegoroczner wyzwania czytelnicze. Mam nadzieję, że w lutym bardziej się rozczytam :)

na razie mam 2 książki z 52- zostało 50
książki mają razem 2,2 cm- zostało "jedynie" 155,8 cm :)

Myślę, że wpisałam się w styczniowe hasło od Karoliny- inny świat. Książki nie traktują o jednorożcach, ani elfach, ale jednak życie bez rodzinnych zobowiązań, bez wizyt z dziećmi u dentysty między jednym a drugim przewijaniem, to dla mnie inny świat :)

I od anonimowego autora z wyzwania spełniłam kilka warunków:
- polski autor- obie książki
- ma zaskakujące zakończenie- Kobieca intuicja
- bez szczęśliwego zakończenia- Kobieca intuicja
- wybrałam ze względu na okładkę- Kobieca intuicja
- z wątkiem świątecznym- Kobieca intuicja
- książka autora, o którym nigdy nie słyszałam- obie

I tyle w styczniu. Jeśli chodzi o wyzwanie okładkowe, to post będzie dopiero w lutym.

Uciekam czytać :)


czwartek, 28 stycznia 2016

Wyzwania czytelnicze 2016

Poszperałam, pomyślałam i wybrałam. Nie sądziłam, że istnieje tyle wyzwań czytelniczych! Wszystkim na pewno nie podołam, więc żeby się nie dołować, wybrałam sobie kilka.

1. Przeczytam 52 książki w rok- bo w zeszłym roku się nie udało :)
2. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- jak wyżej.
3. Wyzwanie od autorki bloga
http://thecarolinasbook.net/wyzwanie-czytelnicze-2016


4. Grunt to okładka
Tu na szczęście hasło styczniowe przeciąga się do końca lutego
Hasło na styczeń i luty to: Do trzech razy sztuka- należy przeczytać 3 książki z wybranym motywem z poprzednich edycji wyzwania.

5. i jeszcze jedno, bo nie byłabym sobą, gdybym nie decydowała się na niewykonalne :) Autora niestety nie znalazłam.


Uffff, lecę czytać :)