W zeszłym roku po raz pierwszy postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu książkowym. Ba, od razu w czterech! Myślałam, że skoro siedzę w domu na macierzyńskim z maleństwem, to dam radę z palcem w uchu. A tu psikus- okazało się, że po 4 latach zapomniałam już, że przy maleństwie czas jest tylko na samym początku. Dokładnie wtedy, kiedy wydaje nam się, że mamy go najmniej :)
I tym oto sposobem z planowanych 52 książek przeczytałam tylko 25, z planowanych 158 cm lektury, tylko 57,8. Szokiem jest dla mnie, że od października nie przeczytałam żadnej książki. Fakt, że to właśnie wtedy kursowałam ciągle między pracą, domem a szpitalem, ale jednak to nadal 0 książek. Miałam wtedy kilka podejść do kilku polecanych książek, ale w żadnej nie dobrnęłam nawet do 20 strony. Zupełnie jak nie ja. Mimo to zdołałam w 2015 przeczytać książki, które wpasowały się w prawie połowę kryteriów z wyzwania:
Cóż, może w tym roku uda się osiągnąć więcej :) Zaraz biorę się za szukanie nowych wyzwań na ten rok.
Etykiety
Ciuszki dla dzieciaków
(137)
książki
(69)
dla niemowlaczka
(56)
Małe szyjątka
(55)
czapki
(47)
Inne
(46)
Szyjątka dla dzieciaczków
(44)
Zabawy
(39)
Na drutach
(34)
Kulinarne
(31)
sukienka
(25)
przebrania
(23)
wyzwanie
(22)
Candy
(21)
spodnie
(21)
Boże Narodzenie
(20)
Wielkanoc
(19)
dla przedszkolaka
(19)
fotografie
(19)
BuJo
(18)
wyzwania czytelnicze 2015
(18)
metkowiec
(17)
torby/torebki
(17)
wyzwanie czytelnicze 2016
(17)
bullet journal
(16)
Moje przemyślonka
(15)
Tutki
(15)
etui
(15)
poduszki
(15)
spódnica
(15)
wyzwanie czyt.2017
(14)
12 czapek w jeden rok
(12)
Na szydełku
(11)
prezenty
(11)
zakupy
(11)
DIY
(10)
haft
(10)
kominy
(10)
Kiermasz
(9)
okładki
(9)
przepisy
(9)
dla lalki
(8)
do domu
(8)
domowe sposoby
(8)
fotografia
(8)
opaski
(8)
torty
(8)
bajkowe postaci
(7)
ciasta
(7)
fartuszki
(7)
wyzwania czyt.2018
(7)
z papieru
(7)
Moje mieszkanko
(6)
Teraz Ja! Kobieta
(6)
kapelusz
(6)
osłonka na pasy
(6)
piżamki
(6)
wymianka
(6)
wyzwanie czyt.2019
(6)
Julka szyje
(5)
bluzka
(5)
ciastka
(5)
do auta
(5)
dom
(5)
polecam
(5)
worki
(5)
wyzwanie czyt.2018
(5)
zające
(5)
Tańce z pędzlem i farbami
(4)
Tilda
(4)
króliki
(4)
maty
(4)
pojemniki
(4)
recykling
(4)
wiosna
(4)
kosmetyczki
(3)
pies
(3)
piórnik
(3)
pokrowce
(3)
wyzwania czytelnicze
(3)
zabawki
(3)
zakładki do książek
(3)
zdrowie
(3)
Walentynki
(2)
dekoracje
(2)
girlandy
(2)
kartki
(2)
podkładki
(2)
pomagamy
(2)
pościel
(2)
quietbook/książeczka sensoryczna
(2)
sweterki
(2)
w moim ogrodzie
(2)
z drewna
(2)
fotorekwizyty
(1)
kalendarz adwentowy
(1)
kaligrafia
(1)
lalki
(1)
rekwizyty do sesji foto na drutach uszyte poduszeczki
(1)
tuniki
(1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania czytelnicze 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania czytelnicze 2015. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 stycznia 2016
poniedziałek, 19 października 2015
Kolejne książki
Szyje mało, ale za to czytam. Też bez dzikiej rewelacji, ale jednak coś czytam.
Ostatnio przeczytałam:
Królewna mroku- kryminał o psychopatycznym mordercy homoseksualiście. Dobra, z wieloma wątkami, pisana bardzo przyjemnym językiem opowieść o niezwykle okrutnym człowieku. Przerażające, co może siedzieć w ludzkiej głowie.
List- ciepła, romantyczna opowieść o ludziach z ideałami, którymi wstrząsnęła śmierć ukochanego dziecka. Jaki wpływ wywrze ta tragedia na ich miłość i przyszłość?
Świadek- bardzo romantyczny kryminał o zagubionej nastolatce, wychowywanej przez apodyktyczną matkę. Mega apodyktyczną! Dziewczyna postanawia się zbuntować, ale niestety ma pecha i staje się przypadkiem świadkiem podwójnego morderstwa. Przez lata musi się ukrywać, bo zadarła z rosyjską mafią. Czy uda jej się zerwać z przeszłością i zacząć nowe życie?
Z tych trzech książek zdecydowanie najbardziej podobał mi się Świadek. Książka wpadła w moje łapki przypadkiem, za sprawą koleżanki z pracy, która mi ją po prostu pożyczyła, nie pytają czy chcę. Ale mnie zna :) I mimo prawie pięciuset stron, łyknęłam ją zachłannie w kilka dni, kradnąc czas, gdzie tylko można było.
Podsumowanie wyzwania do tej pory:
Przeczytałam 25 z 52 książek i 57,8 cm.
Z listy wykreślam jedno słowo w tytule (Świadek)
Ostatnio przeczytałam:
Królewna mroku- kryminał o psychopatycznym mordercy homoseksualiście. Dobra, z wieloma wątkami, pisana bardzo przyjemnym językiem opowieść o niezwykle okrutnym człowieku. Przerażające, co może siedzieć w ludzkiej głowie.
List- ciepła, romantyczna opowieść o ludziach z ideałami, którymi wstrząsnęła śmierć ukochanego dziecka. Jaki wpływ wywrze ta tragedia na ich miłość i przyszłość?
Świadek- bardzo romantyczny kryminał o zagubionej nastolatce, wychowywanej przez apodyktyczną matkę. Mega apodyktyczną! Dziewczyna postanawia się zbuntować, ale niestety ma pecha i staje się przypadkiem świadkiem podwójnego morderstwa. Przez lata musi się ukrywać, bo zadarła z rosyjską mafią. Czy uda jej się zerwać z przeszłością i zacząć nowe życie?
Z tych trzech książek zdecydowanie najbardziej podobał mi się Świadek. Książka wpadła w moje łapki przypadkiem, za sprawą koleżanki z pracy, która mi ją po prostu pożyczyła, nie pytają czy chcę. Ale mnie zna :) I mimo prawie pięciuset stron, łyknęłam ją zachłannie w kilka dni, kradnąc czas, gdzie tylko można było.
Podsumowanie wyzwania do tej pory:
Przeczytałam 25 z 52 książek i 57,8 cm.
Z listy wykreślam jedno słowo w tytule (Świadek)
niedziela, 20 września 2015
Niedoczas absolutny
Dopadł mnie absolutny niedoczas. Taki kompletny, że brak mi czasu nawet na sen. Padam ze zmęczenia i nic niestety nie wskazuje na to, żeby miało być lepiej w nabliższym czasie. Oby do świąt....
Na szycie czy dzierganie nie udaje mi się wygospodarować czasu, ale na czytane znowu tak. Amelka od tygodnia znowu zasypia w swoim łóżeczku. Na szczęście muszę siedzieć obo, więc mam czas czytać :) Jedyny minus, że ciężko mi się potem od książki oderwać i wrócić do obowiązków. No, ale trening czyni mistrzem.
Ostatnio przeczytałam...wróć! Połknęłam dwie książki. Zupełnie różne, ale obie szalenie mi się podobały.
Pierwsza z nich to lekki romansik. Zajęta busines woman nagle traci pracę i zostaje zmuszona do rocznego urlopu. Wizja spędzenia całego roku na nie robieniu niczego strasznie ją przytłacza. Po początkowej chwili depresji wciąga się w życie swojego sąsiada, którego regularnie podgląda przez okno..... W książce pojawia się też motyw skomplikowanych układów rodzinnych i miłosnych. Historia jest napisana bardzo przyjemnym, ciepłym językiem, pełnym humorytycznych akcentów.
Druga pozycja to thriller. Mój ukochany gatunek. Tym razem krew się wcale nie leje ulicami. Za to jest cień, który potrafi obrócić życie poważniej business woman (przypadek, że w obu książakch to one sa głównymi bohaterkami :)) obraca się nagle o 180 stopni. Cień prześladuję ją na ulicy, ale także w jej własnym domu. Zabiera i przestawia dowolnie przedmioty. Sprawia, że Cleo nigdzie nie może się już czuć bezpiecznie. Co gorsza, nikt jej nie chce uwierzyć, że niewidzialny prześladowca naprawdę istnieje. A może go jednak nie ma?
Obie książki zdecydowaie warte przeczytania!
Książki numer 21 i 22 mają razem 5,1 cm, więc przeczytałam już 50,1 cm. Celu w 100% w tym roku nie osiągnę, ale i tak jestem z siebie dumna :) Walczę dalej.
Na szycie czy dzierganie nie udaje mi się wygospodarować czasu, ale na czytane znowu tak. Amelka od tygodnia znowu zasypia w swoim łóżeczku. Na szczęście muszę siedzieć obo, więc mam czas czytać :) Jedyny minus, że ciężko mi się potem od książki oderwać i wrócić do obowiązków. No, ale trening czyni mistrzem.
Ostatnio przeczytałam...wróć! Połknęłam dwie książki. Zupełnie różne, ale obie szalenie mi się podobały.
Pierwsza z nich to lekki romansik. Zajęta busines woman nagle traci pracę i zostaje zmuszona do rocznego urlopu. Wizja spędzenia całego roku na nie robieniu niczego strasznie ją przytłacza. Po początkowej chwili depresji wciąga się w życie swojego sąsiada, którego regularnie podgląda przez okno..... W książce pojawia się też motyw skomplikowanych układów rodzinnych i miłosnych. Historia jest napisana bardzo przyjemnym, ciepłym językiem, pełnym humorytycznych akcentów.
Druga pozycja to thriller. Mój ukochany gatunek. Tym razem krew się wcale nie leje ulicami. Za to jest cień, który potrafi obrócić życie poważniej business woman (przypadek, że w obu książakch to one sa głównymi bohaterkami :)) obraca się nagle o 180 stopni. Cień prześladuję ją na ulicy, ale także w jej własnym domu. Zabiera i przestawia dowolnie przedmioty. Sprawia, że Cleo nigdzie nie może się już czuć bezpiecznie. Co gorsza, nikt jej nie chce uwierzyć, że niewidzialny prześladowca naprawdę istnieje. A może go jednak nie ma?
Obie książki zdecydowaie warte przeczytania!
Książki numer 21 i 22 mają razem 5,1 cm, więc przeczytałam już 50,1 cm. Celu w 100% w tym roku nie osiągnę, ale i tak jestem z siebie dumna :) Walczę dalej.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Zaślubiny patyków- 20/52
Hm..... no przeczytałam kolejną książkę. Czytałam ją, czytałam i....cały czas się zastanawiałam, co ten Carroll bierze. To musi być jakiś dobry towar, bo to jego kolejna książka, w której totalnie zaskakuje mnie niebanalnymi pomysłami. W sumie to nie przepadam za takimi mało realnymi historiami, ale ta mi się podobała. Zresztą, do Carrolla ciągnie mnie po prostu od czasu do czasu. Tym razem książkę wepchnęła mi do ręki mama, bo ja jej coś pożyczyłam i nie zostało mi nic do czytania :)
Historia dziwna, pokręcona i szczególnie dla tych, którzy lubię się czasem oderwać trochę od rzeczywistości. Główna bohaterka,Miranda jest wielbicielką staroci. Prowadzi swój antykwariat. Jest uwikłana w bardzo luźny związek, ma dziwnych przyjaciół i znajomych. Jej życie zmienia się nagle, kiedy poznaje ekscentryczną starszą panią. Ta znajomość sprawi, że jej życie obróci się o 180 stopni. Pozna miłość swojego życia, znajdzie drugie dno swojego życia i zacznie zauważać drobne szczegóły wokół siebie, które nie są bez znaczenia. Miłość, przyjaźń, szaleństwo, śmierć, magia wrzucone do miksera. Czyste szaleństwo! A co do tego mają patyki? No sami widzicie, że to zwariowana książka :)
Książka nr 20/52- dobijam powoli do połowy :)
1,3 cm- przeczytałam już 45 cm.
Nic nie wykreślam z listy.
Historia dziwna, pokręcona i szczególnie dla tych, którzy lubię się czasem oderwać trochę od rzeczywistości. Główna bohaterka,Miranda jest wielbicielką staroci. Prowadzi swój antykwariat. Jest uwikłana w bardzo luźny związek, ma dziwnych przyjaciół i znajomych. Jej życie zmienia się nagle, kiedy poznaje ekscentryczną starszą panią. Ta znajomość sprawi, że jej życie obróci się o 180 stopni. Pozna miłość swojego życia, znajdzie drugie dno swojego życia i zacznie zauważać drobne szczegóły wokół siebie, które nie są bez znaczenia. Miłość, przyjaźń, szaleństwo, śmierć, magia wrzucone do miksera. Czyste szaleństwo! A co do tego mają patyki? No sami widzicie, że to zwariowana książka :)
Książka nr 20/52- dobijam powoli do połowy :)
1,3 cm- przeczytałam już 45 cm.
Nic nie wykreślam z listy.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Słodko-kwaśne 18 i 19/52
Tym razem dwie książki, które są w zupełnie innym nastroju. Pierwszą wzięłam na wakacje. Lekka, łatwa i...wkurzająca. Serio. Czytając ją czułam dziwną irytację. No bo jak można szykować się do ślubu i (sorry za wyrażenie, ale tylko to jest adekwatne) bzykać na prawo i lewo? W mojej monogamicznej na wskroś głowie to się nie mieści. Mimo to, książkę przeczytałam i nawet polecam.
Druga książka jest dosyć znana- Okar i pani Róża. Przeczytałam ją pierwszy raz w życiu i muszę przyznać, że na długo utkwi w mojej głoie. Myślę, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Jest to historia nieuleczalnie chorego Oskarka i wolontariuszki, która towarzyszy mu w ostatnich dniach jego życia. Prosta, krótka i poruszająca do głębi. Żałuję, że nie przeczytałam jej jeszcze w szkole. Myślę, że to idealna lektura dla obecnych nastawionych roszczeniowo nastolatków. Niestety, u mamy trójki dzieci budzi jeszcze dodatkowo lęk, że mogłoby to dotknąć moich dzieci. Strach o ich zdrowie paraliżuje mnie nieustannie od dnia pierwszego porodu. Eh, życie matki :)
To książki 18 i 19/52
Mają razem 3,4 cm. To już 43,7 cm.
Tym razem wykreślam z listy smutne zakończenie i wydanie w 2015 roku.
Druga książka jest dosyć znana- Okar i pani Róża. Przeczytałam ją pierwszy raz w życiu i muszę przyznać, że na długo utkwi w mojej głoie. Myślę, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Jest to historia nieuleczalnie chorego Oskarka i wolontariuszki, która towarzyszy mu w ostatnich dniach jego życia. Prosta, krótka i poruszająca do głębi. Żałuję, że nie przeczytałam jej jeszcze w szkole. Myślę, że to idealna lektura dla obecnych nastawionych roszczeniowo nastolatków. Niestety, u mamy trójki dzieci budzi jeszcze dodatkowo lęk, że mogłoby to dotknąć moich dzieci. Strach o ich zdrowie paraliżuje mnie nieustannie od dnia pierwszego porodu. Eh, życie matki :)
To książki 18 i 19/52
Mają razem 3,4 cm. To już 43,7 cm.
Tym razem wykreślam z listy smutne zakończenie i wydanie w 2015 roku.
piątek, 7 sierpnia 2015
Kochałam psychopatę
Ktoś z Was ma nadal ochotę na cięższy klimat? To polecam tę książkę.
Tym razem historia oparta na faktach. Autorka opowiada o swoim życiu z mężem, który okazał się być psychopatą. Przerażający opis sposobów, na jakie owinął ją sobie wokół paluszka niszcząc "kochaną" kobietę i rujnując jej życie i wiarę w ludzi, a nawet w siebie. Włos mi się jeżył na głowie (choć niewiele go zostało po ciąży :)) i momentami byłam wręcz wściekła na Barbarę, że dała się tak traktować. Że nie zauważyła oznak, że w jej związku dzieje się coś niedobrego. Ale wiadomo- często widać to właśnie tylko z zewnątrz, a na etapie zakochania jesteśmy tak zaptrzeni w siebie nawzajem, że świat naokoło nie istnieje. I tak właśnie było w tej sytuacji.
Autorka tak bardzo chce ostrzec innych przed podobną sytuacją, że w historię swojej miłości wplata cytaty ze źródeł naukowych, porady dla potencjalnych ofiar oraz trzeźwe podsmowania poszczególnych sytuacji. "Powinnam bya wtedy już zauważyć.... To powinno mi dać do myślenia" itp.
Myślę, że to nie tylko dobry kryminał, ale też poradnik. Na pewno książka "ku przestrodze".
Wyzwanie czytelnicze:
17/52
Książka ma 3,2 cm- to już razem 40,3cm. Ponad 1/4 za mną ;)
Tym razem trochę wykreślam z listy :)
Przypominam o moim candy i uciekam do kolejnej książki.
Tym razem historia oparta na faktach. Autorka opowiada o swoim życiu z mężem, który okazał się być psychopatą. Przerażający opis sposobów, na jakie owinął ją sobie wokół paluszka niszcząc "kochaną" kobietę i rujnując jej życie i wiarę w ludzi, a nawet w siebie. Włos mi się jeżył na głowie (choć niewiele go zostało po ciąży :)) i momentami byłam wręcz wściekła na Barbarę, że dała się tak traktować. Że nie zauważyła oznak, że w jej związku dzieje się coś niedobrego. Ale wiadomo- często widać to właśnie tylko z zewnątrz, a na etapie zakochania jesteśmy tak zaptrzeni w siebie nawzajem, że świat naokoło nie istnieje. I tak właśnie było w tej sytuacji.
Autorka tak bardzo chce ostrzec innych przed podobną sytuacją, że w historię swojej miłości wplata cytaty ze źródeł naukowych, porady dla potencjalnych ofiar oraz trzeźwe podsmowania poszczególnych sytuacji. "Powinnam bya wtedy już zauważyć.... To powinno mi dać do myślenia" itp.
Myślę, że to nie tylko dobry kryminał, ale też poradnik. Na pewno książka "ku przestrodze".
Wyzwanie czytelnicze:
17/52
Książka ma 3,2 cm- to już razem 40,3cm. Ponad 1/4 za mną ;)
Tym razem trochę wykreślam z listy :)
Przypominam o moim candy i uciekam do kolejnej książki.
czwartek, 30 lipca 2015
Ciężka książka...
I nie chodzi mi bynajmniej o jej wagę dosłownie. Bardzo ciężki klimat- zniknięcie dziecka jest niesamowicie ciężkim przeżyciem dla rodzica. A zniknięcie dwóch siedmioletnich przyjaciółek jest tragedią dla obu rodzin. Gorączkowe poszukiwania początkowo nie przynoszą żadnych efektów, a rodzinom puszczają nerwy. Wzajemne oskarżenia, szukanie winnych. Z drugiej strony strach dziewczynek i rozpaczliwa bezradność starszego brata.
Książkę wybrałam przypadkiem, ze stosu książek przed chwila oddanych w bibliotece. Często wybieram książki właśnie w ten sposób. Tym razem przede mną musiał być ktoś, kto bardzo lubi taki mroczny klimat, bo na stosiku było jeszcze kilka podobnych książek. Wypożyczyłam dwie z nich. A na dokładkę coś weselszego. Mimo ciężkiego klimatu, nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Bo oprócz strachu, że ktoś porwie i skrzywdzi moje dzieci, który towarzyszy mi nieustannie od czasu pierwszej ciąży, staram się z każdej książki wyciągnąć też jakieś rady dla mnie jako mamy. I w sumie w tej książce też jest ich sporo. Na szczęście nie jestem w tak ekstremalnej sytuacji jak mamy- bohaterki książki, ale coś dla siebie wyciągnęłam :)
Jeśli książka nie zburzy Waszego spokoju i macie nerwy na jej czytanie, to polecam. Czyta się ją bardzo dobrze. Ja łyknęłam w jeden dzień. Język, którym posługuje się autorka jest bardzo przystępny. Troszkę mnie wybijało z rytmu mieszanie typów narracji, ale po kilku rozdziałach przywykłam. W sumie dosyć szybko rozszyfrowałam rozwiązanie zagadki krytminalnej, co przyznam dało mi satysfakcję (od lat lubię typować sprawcę po kilku rozdziałach i sprawdzać czy moje rozumowanie było sensowne), ale nie jest to takie oczywiste. Jest wiele zwrotów akcji, dzięki czemu historia zyskuje więcej dramatyzmu. Co było dla mnie dość ważne- powieść nie jest z serii brutalnych. Autorka bardziej skupia się na przeżyciach wewnętrznych bohaterów.
To bardzo dobra powieść- polecam!
Wyzwanie czytelnicze:
16/52
2,5 cm- razem przeczytałam już 37,1cm. Nadal sporo zostało, ale trochę się rozpędziłam :)
P.S. Przypominam o moim candy!
Książkę wybrałam przypadkiem, ze stosu książek przed chwila oddanych w bibliotece. Często wybieram książki właśnie w ten sposób. Tym razem przede mną musiał być ktoś, kto bardzo lubi taki mroczny klimat, bo na stosiku było jeszcze kilka podobnych książek. Wypożyczyłam dwie z nich. A na dokładkę coś weselszego. Mimo ciężkiego klimatu, nie żałuję, że przeczytałam tę książkę. Bo oprócz strachu, że ktoś porwie i skrzywdzi moje dzieci, który towarzyszy mi nieustannie od czasu pierwszej ciąży, staram się z każdej książki wyciągnąć też jakieś rady dla mnie jako mamy. I w sumie w tej książce też jest ich sporo. Na szczęście nie jestem w tak ekstremalnej sytuacji jak mamy- bohaterki książki, ale coś dla siebie wyciągnęłam :)
Jeśli książka nie zburzy Waszego spokoju i macie nerwy na jej czytanie, to polecam. Czyta się ją bardzo dobrze. Ja łyknęłam w jeden dzień. Język, którym posługuje się autorka jest bardzo przystępny. Troszkę mnie wybijało z rytmu mieszanie typów narracji, ale po kilku rozdziałach przywykłam. W sumie dosyć szybko rozszyfrowałam rozwiązanie zagadki krytminalnej, co przyznam dało mi satysfakcję (od lat lubię typować sprawcę po kilku rozdziałach i sprawdzać czy moje rozumowanie było sensowne), ale nie jest to takie oczywiste. Jest wiele zwrotów akcji, dzięki czemu historia zyskuje więcej dramatyzmu. Co było dla mnie dość ważne- powieść nie jest z serii brutalnych. Autorka bardziej skupia się na przeżyciach wewnętrznych bohaterów.
To bardzo dobra powieść- polecam!
Wyzwanie czytelnicze:
16/52
2,5 cm- razem przeczytałam już 37,1cm. Nadal sporo zostało, ale trochę się rozpędziłam :)
P.S. Przypominam o moim candy!
piątek, 24 lipca 2015
Książki 14 i 15/52
Kolejne dwie książki przeczytane. Nabrałam tempa :) Wykorzystuję dosłownie każdą sekundę na czytanie. Przy kawie, w toalecie, przy usypianiu maludy, na spacerze, przy karmieniu, przy gotowaniu. Przy trójce dzieci albo się wykorzystuje co można, albo się nie czyta. U mnie druga opcja absolutnie nie wchodzi w grę :)
W zezłym tygodniu połknęłam dwie kolejne typowo babskie książki:
Monikę Szwaję "Dziewice do boju!" i Izabellę Frączyk "Jak u siebie". Druga pozycja trochę bardziej mnie wciagnęła, choć obie mi się podobały. Obie z dużą dawką humoru, zawiłości, romantyzmu i dramatyzmu. Zupełnie jak w życiu. Obie pokazują też, jak silne są kobiety. Chyba nawet sobie z tego nie zdajemy czasem sprawy.
Książki polecam. Idealne na wakacje.
Króciutko o treści
Historia (ciąg dalszy- nie czytałam poprzedniej części, ale nie ma z tym problemu) czterech przyjaciółek. Dla każdej z nich los ma zupełnie inne niespodzianki, jednak dzięki przyjaźni i wzajemnej pomocy oraz dziwnym zrządzeniom losu udaje im się jakoś opanować rzeczywistość. Tylko czy zawsze tak, jakby tego chciały?
Eliza pracuje jako pielęgniarka w domu spokojnej starości. Kocha swoją pracę i nie wyobraża sobie innego życia. Jej życie, a nawet związek z Leszkiem jest niezwykle spokojny i uporządkowany. Wszystko się jednam zmienia nagle, za sprawą dziwnej nieruchomości, którą Eliza otrzymuje niespodziewanie w spadku.
To teraz podsumowanie wyzwaniowe:
Książki to numer 14 i 15/52. Nadal sporo czytanie przede mną.
Przeczytałam już 34,6 cm. Nie ma czego skreślać z listy niestet. Do listy czas się bardziej przyłożyć :)
W zezłym tygodniu połknęłam dwie kolejne typowo babskie książki:
Monikę Szwaję "Dziewice do boju!" i Izabellę Frączyk "Jak u siebie". Druga pozycja trochę bardziej mnie wciagnęła, choć obie mi się podobały. Obie z dużą dawką humoru, zawiłości, romantyzmu i dramatyzmu. Zupełnie jak w życiu. Obie pokazują też, jak silne są kobiety. Chyba nawet sobie z tego nie zdajemy czasem sprawy.
Książki polecam. Idealne na wakacje.
Króciutko o treści
Historia (ciąg dalszy- nie czytałam poprzedniej części, ale nie ma z tym problemu) czterech przyjaciółek. Dla każdej z nich los ma zupełnie inne niespodzianki, jednak dzięki przyjaźni i wzajemnej pomocy oraz dziwnym zrządzeniom losu udaje im się jakoś opanować rzeczywistość. Tylko czy zawsze tak, jakby tego chciały?
Eliza pracuje jako pielęgniarka w domu spokojnej starości. Kocha swoją pracę i nie wyobraża sobie innego życia. Jej życie, a nawet związek z Leszkiem jest niezwykle spokojny i uporządkowany. Wszystko się jednam zmienia nagle, za sprawą dziwnej nieruchomości, którą Eliza otrzymuje niespodziewanie w spadku.
To teraz podsumowanie wyzwaniowe:
Książki to numer 14 i 15/52. Nadal sporo czytanie przede mną.
Przeczytałam już 34,6 cm. Nie ma czego skreślać z listy niestet. Do listy czas się bardziej przyłożyć :)
piątek, 17 lipca 2015
Cudna książka!!!!
Chciałoby się napisać, że połknęłam jednym tchem, ale pięciuset stron się tak jednak nie da :) Za to czytałam jak zaczarowana. Książka wciągnęła mnie od początku do końca, co mi się dawno nie przytrafiło.
Jest to historia romantyczna, lekko erotyczna, zagmatwana rodzinnie i nieco dramatyczna. Do tego jeszcze dodajcie świetne poczucie humoru.
Weronika jest puszystą dziennikarką z Kołobrzegu. Nadal trawi rozstanie z nieuczciwym facetem, choć jej mama i przyjaciółka Marta wolałyby, żeby już jej przeszło, bo na jej drodze życia widzą już kolejnego przystojniaka. A akurat obie widzą całkiem dobrze, w kartach i fusach. Żeby nie było zbyt prosto, istotną rolę odgrywa tu także para gejów i nieistniejący ojciec Weroniki oraz jej ojczym, Michał. Historia jest zawiła i pełna zwrotów akcji, napisana jednak lekkim i przyjemnym językiem.
Polecam gorąco. I to nie tylko ze względu na pogodę :) Ja na pewno poszukam innych książek tej autorki.
Książka 13/52
Książka ma 2,6 cm- przeczytałam już w sumie 29,9 cm. Nic z listy nie odhaczam tym razem.
A teraz wracamy do szycia- ja i nowe pokolenie :)
Jest to historia romantyczna, lekko erotyczna, zagmatwana rodzinnie i nieco dramatyczna. Do tego jeszcze dodajcie świetne poczucie humoru.
Weronika jest puszystą dziennikarką z Kołobrzegu. Nadal trawi rozstanie z nieuczciwym facetem, choć jej mama i przyjaciółka Marta wolałyby, żeby już jej przeszło, bo na jej drodze życia widzą już kolejnego przystojniaka. A akurat obie widzą całkiem dobrze, w kartach i fusach. Żeby nie było zbyt prosto, istotną rolę odgrywa tu także para gejów i nieistniejący ojciec Weroniki oraz jej ojczym, Michał. Historia jest zawiła i pełna zwrotów akcji, napisana jednak lekkim i przyjemnym językiem.
Polecam gorąco. I to nie tylko ze względu na pogodę :) Ja na pewno poszukam innych książek tej autorki.
Książka 13/52
Książka ma 2,6 cm- przeczytałam już w sumie 29,9 cm. Nic z listy nie odhaczam tym razem.
A teraz wracamy do szycia- ja i nowe pokolenie :)
poniedziałek, 6 lipca 2015
Zakochać się....
Eh, te motyle w brzuchu, te kroki pół metra nad ziemią......
Wróć! Ja tylko o książce chciałam :) Motyle w brzuchu mam już niestety za sobą. Książkę zresztą też.
Tym razem iście wakacyjnie, bo lekko, bez stresu o zakończenie (jest dość oczywiste), przyjemnie. Przyznam, że mimo iż książka do bardzo ambitnych nie należy, bardzo mi przypadła do gustu. Były w niej momenty smutne, a były i takie, że śmiałam się na głos. Z chęcią bym ją jeszcze kiedyś przeczytała.
Jest to zdecydowanie romansidło, ale z głębszym przesłaniem. Kobieta ma wyjątkowe szczęście do spotykania na swojej drodze przyszłych samobójców. I mimo iż nie jest terapeutką, zaczyna się w nia bawić. Co z tego wynika? Jeśli nie macie obecnie nic lepszego pod ręką, przeczytajcie.
12/52
Odhaczam z listy romans :)
Książka ma 2,6 cm. Przeczytałam już w sumie 27,3 cm. Czas się brać za grubsze książki :D
Wróć! Ja tylko o książce chciałam :) Motyle w brzuchu mam już niestety za sobą. Książkę zresztą też.
Tym razem iście wakacyjnie, bo lekko, bez stresu o zakończenie (jest dość oczywiste), przyjemnie. Przyznam, że mimo iż książka do bardzo ambitnych nie należy, bardzo mi przypadła do gustu. Były w niej momenty smutne, a były i takie, że śmiałam się na głos. Z chęcią bym ją jeszcze kiedyś przeczytała.
Jest to zdecydowanie romansidło, ale z głębszym przesłaniem. Kobieta ma wyjątkowe szczęście do spotykania na swojej drodze przyszłych samobójców. I mimo iż nie jest terapeutką, zaczyna się w nia bawić. Co z tego wynika? Jeśli nie macie obecnie nic lepszego pod ręką, przeczytajcie.
12/52
Odhaczam z listy romans :)
Książka ma 2,6 cm. Przeczytałam już w sumie 27,3 cm. Czas się brać za grubsze książki :D
środa, 24 czerwca 2015
Dwie pozytywne książki
Od kilku dni próbuję przekonać Amelkę do zasypiania w łóżeczku zamiast na moich rękach. Tulenie jej sprawia mi dużo radości, ale jednak robi się coraz cięższa, a na rękach chce być calutki czas, więc musiałam coś z tym zrobić. Poszło w sumie prawie bezboleśnie ( 3 godzinki płaczu pierwszego wieczora, drugiego już tylko chwila złości :) ). Teraz Amelcia zasypia w swoim łóżeczku, po chwili słodkiego gramolenia się i wypinania pupci do góry :D. Mamusia musi tylko być w tym samym pokoju. Najszybciej zasypia jak się w ogóle do niej nie odzywam i nie dotykam. Więc daję buziaka (no dobra, milion buziaków :)), mówię "pora spać", odkładam maluszka do łóżeczka, opatulam kołderką i biorę książkę. Uwielbiam to, że muszę być obok :D I że nikt wtedy mi nie przeszkadza w czytaniu, bo każde wejście do pokoju czy moje wyjście rozbudza malutką. A wiadomo- im dziecko bardziej zmęczone, tym mu trudniej zasnąć. Więc to jest mój czas, który wykorzystuję na czytanie (czasem jeszcze z pół godziny po jej zaśnięciu, ale ciiiii :))
Dzięki temu przeczytałam w tym tygodniu juz dwie książki. Obie mega pozytywne, choć momentami smutne.
Pierwsza z nich to kolejna część mojej ukochane Jeżycjady, autortswa Małgorzaty Musierowicz. To seria mojego dzieciństwa i okresu dorastania...w sumie mojego życia, bo przeczytałam wszystkie części i zawsze z niecierpliwością wyczekuję kolejnej. Czy nie uważacie, że autorzy powinni pisać co najwyżej dwa razy dłużej niż czytamy? :)
Więc jeśli macie ochotę na bardzo subtelny romans w otoczeniu cudownej przyrody, w dodatku w środku lata, to "Wnuczka do orzechów" będzie idealna. Ta seria zawsze daje mi pozytwnego kopa, ale także przypomina, jaka ważna jest w naszym życiu rodzina i jej wsparcie.
Po drug książkę sięgnęłam zupełnie przypadkiem. Leżała wśród książek, które zostały dopiero oddane, ale jeszcze nie odłożone na półke. Przyciągnęła mnie okładka. I miałam nosa, bo bardzo mi się podobała. Tym razem opowieść zaczyna się historią z księgi mojżeszowej. Od razu mnie to zaintrygowało. Początek był dla mnie frustrujący. Byłam zła i nie rozumiałam dlaczego głowny bohater jest taki pokorny wobec niesprawiedliwości, które go spotykają. A im dalej czytałam, tym bardziej mnie książka wciągała. Momentami smutna a czasem bardzo zabawna. Na pewno warta polecenia.
To moje książki numer 10 i 11/52. Łącznie mierzą 3,6 cm, więc zostało mi do przeczytania 41 książek i 133,3 cm.
Tym razem mogłam skreślić z listy kilka nowych punktów:
Dwa z nich dzięki temu, że autorka mieszka w moim rodzinnym mieście- Poznaniu :)
Uciekam czytać dalej!
Dzięki temu przeczytałam w tym tygodniu juz dwie książki. Obie mega pozytywne, choć momentami smutne.
Pierwsza z nich to kolejna część mojej ukochane Jeżycjady, autortswa Małgorzaty Musierowicz. To seria mojego dzieciństwa i okresu dorastania...w sumie mojego życia, bo przeczytałam wszystkie części i zawsze z niecierpliwością wyczekuję kolejnej. Czy nie uważacie, że autorzy powinni pisać co najwyżej dwa razy dłużej niż czytamy? :)
Więc jeśli macie ochotę na bardzo subtelny romans w otoczeniu cudownej przyrody, w dodatku w środku lata, to "Wnuczka do orzechów" będzie idealna. Ta seria zawsze daje mi pozytwnego kopa, ale także przypomina, jaka ważna jest w naszym życiu rodzina i jej wsparcie.
Po drug książkę sięgnęłam zupełnie przypadkiem. Leżała wśród książek, które zostały dopiero oddane, ale jeszcze nie odłożone na półke. Przyciągnęła mnie okładka. I miałam nosa, bo bardzo mi się podobała. Tym razem opowieść zaczyna się historią z księgi mojżeszowej. Od razu mnie to zaintrygowało. Początek był dla mnie frustrujący. Byłam zła i nie rozumiałam dlaczego głowny bohater jest taki pokorny wobec niesprawiedliwości, które go spotykają. A im dalej czytałam, tym bardziej mnie książka wciągała. Momentami smutna a czasem bardzo zabawna. Na pewno warta polecenia.
To moje książki numer 10 i 11/52. Łącznie mierzą 3,6 cm, więc zostało mi do przeczytania 41 książek i 133,3 cm.
Tym razem mogłam skreślić z listy kilka nowych punktów:
Dwa z nich dzięki temu, że autorka mieszka w moim rodzinnym mieście- Poznaniu :)
Uciekam czytać dalej!
piątek, 12 czerwca 2015
Analfabetka, która umiała liczyć
I to jak umiała! Jeśli podobało Wam się poczucie humoru i absurdy w "Stulatku, który wyskoczył przez okno i zniknął", pokochacie kolejną powieść tego samego autora- Jonasa Jonassona.
Absurdalne zbiegi okoliczności sięgają zenitu. Nie znam innego przypadku połączenie czarnej dziewczyny czyszczącej latryny, która nie istnieje, bomby atomowej, której nie ma, dynastii królów (istniejącej jednak) i bliźniaków, z których jeden nie istnieje. Jak dla mnie rewelacja! Bawiła i zaskakiwała mnie do ostatniej strony. Szczerze polecam!
Jest to moja 9/52 książka w tym roku
Niestety, nie spełnia żadnych innych kryteriów. Waham się czy można ją uznać za książkę polityczną....
Ma 3,2 cm, więc zostało mi 136,9 cm.
Absurdalne zbiegi okoliczności sięgają zenitu. Nie znam innego przypadku połączenie czarnej dziewczyny czyszczącej latryny, która nie istnieje, bomby atomowej, której nie ma, dynastii królów (istniejącej jednak) i bliźniaków, z których jeden nie istnieje. Jak dla mnie rewelacja! Bawiła i zaskakiwała mnie do ostatniej strony. Szczerze polecam!
Jest to moja 9/52 książka w tym roku
Niestety, nie spełnia żadnych innych kryteriów. Waham się czy można ją uznać za książkę polityczną....
Ma 3,2 cm, więc zostało mi 136,9 cm.
piątek, 29 maja 2015
Nie jestem nudziarą
Mimo to z przyjemnością przeczytałam książkę Moniki Szwai o przeciwnym tytule :)
Początkowo nie mogłam się wciągnąć, ale później opanowałam nawet czytanie podczas spaceru z wózkiem :) Polecam!
Książka nie spełnia żadnych kryteriów z wyzania, ale za to jest to numer 8/52 i ma 2 cm, więc zostało mi jeszcze do przeczytania 140,1 cm. Wakacje przede mną, więc na razie nie panikuję, choć idzie mi powoli. Jednak z trójką dzieci już nie jest tak prosto :) Zaczynam tęsknić za dojeżdżaniem do pracy autobusem.....
Początkowo nie mogłam się wciągnąć, ale później opanowałam nawet czytanie podczas spaceru z wózkiem :) Polecam!
Książka nie spełnia żadnych kryteriów z wyzania, ale za to jest to numer 8/52 i ma 2 cm, więc zostało mi jeszcze do przeczytania 140,1 cm. Wakacje przede mną, więc na razie nie panikuję, choć idzie mi powoli. Jednak z trójką dzieci już nie jest tak prosto :) Zaczynam tęsknić za dojeżdżaniem do pracy autobusem.....
czwartek, 14 maja 2015
Wszystko dla Ciebie
Książka numer 7/52 ma 1,9 cm. Zostaje jeszcze 142,1 cm. I na tyle tym razem :)
czwartek, 7 maja 2015
Gdzie mój dom?
Na szczęście wiem, gdzie jest mój :) A tytuł posta to tylko tytuł książki, która 5 minut temu z żalem skończyłam czytać. Nigdy bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie wyzwania. I właśnie to jest w tym fajne :)
Po komiksie postanowiłam poszukać książki napisanej przez kogoś, kto ma takie inicjały jak ja. I trafiłam na Annę (nawet moja imienniczka :)) Glińską- Gdzie jest mój dom? Książka wydana w 1968 roku, więc nie wrzucam zdjęcia okładki. Prędzej by was zniechęciła niż zachęciła. Szarobura okłądka i coś, czego nie cierpię- sztywne, szorstkie i mocno pożółkłe kartki. A mimo to czytałam przy każdej okazji, bo wciągnęła mnie już od pierwszej strony, co się właściwie rzadko zdarza.
Jest to historia młodziutkiej dziewczyny, która wyrusza w długą podróż statkiem z Gdyni do ciotki w Buenos Aires. Ciotki, której nigdy w życiu na oczy nie widziała, ale która nagle zaprosiła ja do siebie na kilka miesięcy. Joanna nie lubi swojej rodziny, więc za namową młodszej siostry ojca wsiada na statek i płynie. W czasie rejsu w jej życiu i w niej samej zachodzi dużo zmian. Akcja jest bardzo wartka, bohaterowie ciekawi i prawdziwi a opisy morza i samego rejsu nawet mnie wciągnęły, choć nie lubię długich opisów w książkach.
Polecam!!!!!
A moje wyzwanie czytelnicze wygląda teraz tak:
* 6 książek z 52 planowanych- muszę przyspieszyć trochę :)
* kolejne 2,5 cm za mną- zostało 144 cm
* mogę wykreślić z listy autora o moich inicjałach (choć to pseudonim literacki) i napisana pod pseudonimem
Uciekam czytać kolejne książki, bo dwie czekają :)
Po komiksie postanowiłam poszukać książki napisanej przez kogoś, kto ma takie inicjały jak ja. I trafiłam na Annę (nawet moja imienniczka :)) Glińską- Gdzie jest mój dom? Książka wydana w 1968 roku, więc nie wrzucam zdjęcia okładki. Prędzej by was zniechęciła niż zachęciła. Szarobura okłądka i coś, czego nie cierpię- sztywne, szorstkie i mocno pożółkłe kartki. A mimo to czytałam przy każdej okazji, bo wciągnęła mnie już od pierwszej strony, co się właściwie rzadko zdarza.
Jest to historia młodziutkiej dziewczyny, która wyrusza w długą podróż statkiem z Gdyni do ciotki w Buenos Aires. Ciotki, której nigdy w życiu na oczy nie widziała, ale która nagle zaprosiła ja do siebie na kilka miesięcy. Joanna nie lubi swojej rodziny, więc za namową młodszej siostry ojca wsiada na statek i płynie. W czasie rejsu w jej życiu i w niej samej zachodzi dużo zmian. Akcja jest bardzo wartka, bohaterowie ciekawi i prawdziwi a opisy morza i samego rejsu nawet mnie wciągnęły, choć nie lubię długich opisów w książkach.
Polecam!!!!!
A moje wyzwanie czytelnicze wygląda teraz tak:
* 6 książek z 52 planowanych- muszę przyspieszyć trochę :)
* kolejne 2,5 cm za mną- zostało 144 cm
* mogę wykreślić z listy autora o moich inicjałach (choć to pseudonim literacki) i napisana pod pseudonimem
Uciekam czytać kolejne książki, bo dwie czekają :)
czwartek, 23 kwietnia 2015
Dzień Książki
Dawno niczego nie czytałam, bo zależność jest jakby oczywista- albo czytam, albo szyję. Ostatnio więcej szyłam. Nie, żebym narzekała czy żeby mi było z tego powodu źle, ale gdyby jednak pralka sama prała, zmywarka zmywała, kuchenka gotowała a odkurzacz odkurzał, to miałabym czas na czytanie i szycie. Eh.....
Przed świętami udało mi się mimo wszystko wygospodarować chwilunię dla siebie. Ciasta siedziały jedno po drugim w piekarniku ( a piekłam ich 5 plus bagietki), więc zdążyłam przeczytać kryminał. Uwielbiam!!!!!

Ksiażka intrygująca i wciągająca, z mocnymi scenami erotycznymi. Nie jest takie oczywiste, kto jest mordercą a i wątek miłosny momentami zaskakuje. Polecam!
A dla relaksu i zabawy łyknęłam jeszcze dzisiaj na szybko komiks z mojego dzieciństwa. Uwielbiałam Kleksa!!!! Kto ma dzieci w wieku szkolnym- polecam. Nie zachwycił mnie już tak bardzo jak 20 lat temu, ale wywołał miłe wspomnienia. Na pewno jeszcze wypożyczę dla moich dzieciaków.
Przed świętami udało mi się mimo wszystko wygospodarować chwilunię dla siebie. Ciasta siedziały jedno po drugim w piekarniku ( a piekłam ich 5 plus bagietki), więc zdążyłam przeczytać kryminał. Uwielbiam!!!!!

Ksiażka intrygująca i wciągająca, z mocnymi scenami erotycznymi. Nie jest takie oczywiste, kto jest mordercą a i wątek miłosny momentami zaskakuje. Polecam!
A dla relaksu i zabawy łyknęłam jeszcze dzisiaj na szybko komiks z mojego dzieciństwa. Uwielbiałam Kleksa!!!! Kto ma dzieci w wieku szkolnym- polecam. Nie zachwycił mnie już tak bardzo jak 20 lat temu, ale wywołał miłe wspomnienia. Na pewno jeszcze wypożyczę dla moich dzieciaków.
Przy okazji postanowiłam też dołączyć do jeszcze jednego wyzwania czytelniczego w tym roku i przeczytać 52 książki. Na razie idzie mi marnie, ale czytam szybko i dużo, więc myślę, że nadrobię jeszcze zaległości. Szkoda tylko, że bibliotekę mam teraz tak daleko....
Podsumowanie moich czytelniczych wyzwań:
* na razie przeczytałam w tym roku 5 książek i to jest strasznie mało jak na mnie
* przeczytane książki mają razem 2,5 cm, więc zostało mi jeszcze 146,5 cm
* z listy wykreślam tylko książkę dla dzieci i komiks
wtorek, 24 lutego 2015
Czytam dalej...
Niestety, mam awarię overlocka, więc zamiast szyć- czytam. Ma to swoje dobre strony, bo wreszcie mam czas na czytanie i nie mam wyrzutów sumienia, że nie staram się w tym czasie zmniejszyć zapasów tkanin, które nie mieszczą mi się na regale :)
Ostatnio przeczytałam dwie książki:
Pierwsza z nich to pełna absurdów opowieść o stulatku, który przeżył swoje życie...przez przypadek :) Dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie musiałam się aż tak skupić przy czytaniu książki. Akcja toczy się naprawdę szybko, jest tu bardzo wielu istotnych dla akcji bohaterów i jeszcze więcej historii. Wszystko łączy się oczywiście w całość. Jeśli macie ochotę się pośmiać- polecam!
Książka ma 3,1 cm
Dzięki niej skreślam też z listy:
- autorem jest mężczyzna
- film oparty na książce (podobno nawet w połowie nie taki dobry :))
- główny bohater ma imię na tą samą literę co ja
- akcja nie dzieje się w Europie- przez jakiś czas :)
- ma liczbę w tytule
- kończy się ślubem
- bohaterowie są rodzeństwem
- książka humorystyczna- zdecydowanie :)
Druga książka to zupełnie inny klimat. Główną bohaterką jest otyłą graficzką komputerową. Jej życie nie jest usłane różami, ale mimo to Magda się nie poddaje i postanawia zmienić radykalnie swoje życie. Wychodzi przy tym kilka zabawnych komplikacji. Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko. Temat dosyć przygnębiający, ale książka napisana w zabawny i przyjemny sposób.

Książka ma grubość 1,9 cm i skreślam dzięki niej z listy:
- ma jedno słowo w tytule
- przeczytana w jeden weekend- łyknęłam w całości w sobotę :)
Zostało mi nadal do przeczytania 149 cm :)
Myślę, że idzie mi całkiem nieźle :)
Ostatnio przeczytałam dwie książki:
Pierwsza z nich to pełna absurdów opowieść o stulatku, który przeżył swoje życie...przez przypadek :) Dawno się tak nie uśmiałam i dawno nie musiałam się aż tak skupić przy czytaniu książki. Akcja toczy się naprawdę szybko, jest tu bardzo wielu istotnych dla akcji bohaterów i jeszcze więcej historii. Wszystko łączy się oczywiście w całość. Jeśli macie ochotę się pośmiać- polecam!
Książka ma 3,1 cm
Dzięki niej skreślam też z listy:
- autorem jest mężczyzna
- film oparty na książce (podobno nawet w połowie nie taki dobry :))
- główny bohater ma imię na tą samą literę co ja
- akcja nie dzieje się w Europie- przez jakiś czas :)
- ma liczbę w tytule
- kończy się ślubem
- bohaterowie są rodzeństwem
- książka humorystyczna- zdecydowanie :)
Druga książka to zupełnie inny klimat. Główną bohaterką jest otyłą graficzką komputerową. Jej życie nie jest usłane różami, ale mimo to Magda się nie poddaje i postanawia zmienić radykalnie swoje życie. Wychodzi przy tym kilka zabawnych komplikacji. Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko. Temat dosyć przygnębiający, ale książka napisana w zabawny i przyjemny sposób.

Książka ma grubość 1,9 cm i skreślam dzięki niej z listy:
- ma jedno słowo w tytule
- przeczytana w jeden weekend- łyknęłam w całości w sobotę :)
Zostało mi nadal do przeczytania 149 cm :)
Myślę, że idzie mi całkiem nieźle :)
środa, 18 lutego 2015
Wyzwania czytelnicze 2015
Jestem molem książkowym. Od dziecka chowałam się w domu po kątach i czytałam. Nie, nie! Nie dlatego, że nie mogłam :), ale dlatego, że w sześcioosobowej rodzinie, gdzie jest się najstarszą z czterech głośnych sióstr, ciężko jest poczytać. Wszyscy w rodzinie czytamy, żeby było śmieszniej. Ba, nawet namiętnie wymieniamy się tytułami. Nasze gusta czytelnicze są odmienne, ale zawsze udaje nam się znaleźć coś godnego polecenia reszcie.
Mama i tata czytają namiętnie kryminały- to odziedziczyłam po nich ja, bo czytam je namiętnie od podstawówki. I to takie ciężkie- "Czerwonego smoka" Thomasa Harrisa (Autora "Milczenia owiec") czytałam już w ósmej klasie. Pod kocem, ze strachu :) I trochę kryjąc się przed rodzicami, bo to bardzo ciężki morderczy klimat, a książkę zwinęłam tacie :) Okazuje się po latach, że doskonale o tym wiedział :) Zresztą nic dziwnego- w toalecie (ukochanym rodzinnym miejscu do czytania ze względu na święty spokój) wisiała wielka szafka wypełniona po brzegi książkami.
Eh, te wspomnienia :) Teraz staram się miłość do książek zakorzenić w dzieciach. Niestety, ich tatuś nieczytelniczy kompletnie, nad czym ubolewam niezmiernie, więc tym więcej muszę się starać.
Kiedy przeglądałam w styczniu blogi, trafiłam na kilka wyzwań czytelniczych. I wtedy dotarło do mnie, że od paru tygodni niczego nie przeczytałam. Ciąża, przeprowadzka, poród, święta, opieka nad niemowlęciem...... nie zadbałam o siebie. Teraz muszę to nadrobić, więc postanowiłam przyłączyć się do trzech wyzwań czytelniczych.
I chociaż raz mój krasnali wzrost mnie nie martwi :)
Mama i tata czytają namiętnie kryminały- to odziedziczyłam po nich ja, bo czytam je namiętnie od podstawówki. I to takie ciężkie- "Czerwonego smoka" Thomasa Harrisa (Autora "Milczenia owiec") czytałam już w ósmej klasie. Pod kocem, ze strachu :) I trochę kryjąc się przed rodzicami, bo to bardzo ciężki morderczy klimat, a książkę zwinęłam tacie :) Okazuje się po latach, że doskonale o tym wiedział :) Zresztą nic dziwnego- w toalecie (ukochanym rodzinnym miejscu do czytania ze względu na święty spokój) wisiała wielka szafka wypełniona po brzegi książkami.
Eh, te wspomnienia :) Teraz staram się miłość do książek zakorzenić w dzieciach. Niestety, ich tatuś nieczytelniczy kompletnie, nad czym ubolewam niezmiernie, więc tym więcej muszę się starać.
Kiedy przeglądałam w styczniu blogi, trafiłam na kilka wyzwań czytelniczych. I wtedy dotarło do mnie, że od paru tygodni niczego nie przeczytałam. Ciąża, przeprowadzka, poród, święta, opieka nad niemowlęciem...... nie zadbałam o siebie. Teraz muszę to nadrobić, więc postanowiłam przyłączyć się do trzech wyzwań czytelniczych.
I chociaż raz mój krasnali wzrost mnie nie martwi :)
i druga wersja :)
I na ten rok wystarczy.
Do tej pory przeczytałam aż 1 (!!!) książkę- Bridget Jones W pogoni za facetem. Bardzo przyjemna lektura. Kocham Bridget. Ta część jest nieco inna- smutniejsza i bardziej stonowana, ale tylko trochę. Bardzo przyjemnie się czytało.
Książka ma 4 cm grubości- równe :)- zostaje 154 cm d przeczytania.
Od razu mogę też odhaczyć kilka pozycji w pozostałych wyzwaniach.
Uciekam do biblioteki :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
























.jpg)









